wtorek, 14 lipca 2015

To się uda



To się uda, czyli 10 powodów dla których warto wierzyć w końcowy sukces Lecha Poznań, jakim będzie awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów:

-transfery. Lech Poznań jako Mistrz Polski dokonał w letnim okienku transferowym rzeczy niebywałej jak na polskie warunki, mianowicie znacząco wzmocnił kadrę, niemalże jej nie osłabiając. Co ważniejsze: transfery zostały przeprowadzone szybko oraz głównie z myślą o wyjściowej jedenastce, a nie jak przeważnie do tej pory z myślą o przyszłości. Dodatkowo (na prośbę trenera) pierwsze dwa transfery (Dudka i Robak) oprócz jakości sportowej wnoszą do drużyny to czego jej dotychczas brakowało: doświadczenie. Sprowadzenie Thomalli i Tetteha to zaś logiczne ruchy w pierwszym przypadku uzupełnienia luki kadrowej po Sadajewie zaś w drugim- zabezpieczenie na wypadek ewentualnego odejścia Linettego.

-mocna, szeroka kadra. Około trzydziesto osobowy zespół, na który składa się: liczna grupa wychowanków z których część stanowi o sile „11” a druga część do niej powoli aspiruje, grupa obcokrajowców zdecydowanie podnosząca poziom sportowy a nie jakiś szrot, grupa doświadczonych polskich ligowców z których spora liczba wielokrotnie mierzyła się w potyczkach na poziomie europejskich pucharów. Co najważniejsze, wspólnym mianownikiem dla tych wszystkich grupek jest to, iż na nie składają się w sporej liczbie reprezentanci swoich krajów, czy to na szczeblach juniorskich, czy też na szczeblach seniorskiej piłki reprezentacyjnej. Na każdej pozycji trwa zacięta walka o miejsce w składzie. Trener Skorża ma komfort  wyboru na każdej pozycji z przeważnie 2 a czasem i 3 zawodników wszechstronnie wyszkolonych.

-krótkie wakacje. Ten aspekt przejawia się co rusz w relacjach z przygotowań zespołu do nowego sezonu. Zarówno zawodnicy jak i sztab szkoleniowy podkreślają, że tak krótki okres urlopów sprzyja utrzymaniu formy z końcówki minionego sezonu, a pamiętamy iż forma ta u niebiesko-białych na koniec mistrzowskiego sezonu była co najmniej zadowalająca. Potwierdzeniem tego są zarówno przedsezonowe sparingi, jak i zwycięski mecz o Superpuchar Polski.

-Skorża po przejściach. Że Maciej Skorża jest dobrym trenerem –do tego nie trzeba przekonywać bo o tym świadczą jego wyniki oraz renoma klubów w jakich pracował. Że Maciej Skorża jest doświadczonym trenerem –tego też nie da się podważyć, wystarczy zajrzeć w zapis jego kariery trenerskiej. Ale trener Skorża posiada dodatkowy, bezcenny atut: poznał smak kompromitacji, czyli „eurowpierdolu” bądź „agrowpierdolu „–jak zwał tak zwał, każdy polski kibic wie o co kaman. Jak wiadomo, człowiek uczy się na błędach a miejmy nadzieję, że takowy trener Kolejorza ma już za sobą. Wszyscy  chyba pamiętamy słynną już Levadię Tallin? No właśnie. Szkoleniowiec „Dumy Wielkopolski” wielokrotnie powtarzał, że z powyższej kompromitacji wyciągnął wnioski i już więcej cos takiego się nie powtórzy. Trzymamy za słowo.

-drużyna po przejściach. Sytuacja podobna jak punkt wyżej. Większość obecnej kadry Lecha Poznań to zawodnicy, którzy pamiętają Żalgiris i Stjarnan. Po to zatrudniony został nowy szkoleniowiec aby podnieść morale zespołu po tych wyczynach. Po to sprowadzono paru doświadczonych zawodników aby ta jeszcze „nieopierzona” młodzież miała się od kogo uczyć choćby poważnego podejścia do zawodu, a za takowe należy traktować niszczenie takich półamatorskich drużyn, a nie kompromitowanie się przed ich obliczem. Takie wpadki nie maja prawa się powtórzyć.

- kibice. Mógłbym marnować czas i produkować się w tym punkcie ale przecież to bez sensu. Wystarczy albo pójść na stadion przy u. Bułgarskiej, albo pojechać na „wyjazd’ albo chociaż zobaczyć w cyferki przy haśle „frekwencja”. Kibicowsko Liga Mistrzów w Poznaniu jest od dawna.

-uczyć się na cudzych błędach. Mam tu na myśli głównie jedną historię. Nowy kierownik Lecha, Mariusz Skrzypczak zapewne kilkanaście razy zastanowi się, zanim wyśle do UEFY jakąkolwiek metrykę czy listę. Wiemy o co chodzi? Wiemy. (Tak apropo, parafrazując klasyka: w życiu są upadki i wzloty, kobiety w piłce to nic więcej jak tylko kłopoty)  ;-)

-wychowankowie w składzie. To, że skład Lecha oparty jest na wychowankach to nie tylko plusy ze względów sportowych, szkoleniowych oraz finansowych. To także gwarancja, że drużyna oparta na rodzimych piłkarzach doskonale zdaje sobie sprawę ze stawki o jaką gra i zrobi wszystko aby osiągnąć wymarzony cel dla rodaków. Oczywiście nie posądzam obcokrajowców o brak zaangażowania (ba-jeżeli chodzi o KKS to możemy się cieszyć i dziękować skautingowi, że mamy tak dobrych zawodników sprowadzonych z zagranicy) ale jednak jest coś w tym, że rodzimy zawodnik, związany i utożsamiający się z klubem, regionem- to niezwykle cenna wartość i na boisku da z siebie nie 100 ale 110%.

-odpowiedzialna retoryka sztabu szkoleniowego i władz klubu. Przeglądając wypowiedzi najważniejszych osób w klubie obok piłkarzy, czyli trenera, prezesa i dyrektora sportowego –da się usłyszeć wspólną myśl. Mianowicie czy to Maciej Skorża, czy Karol Klimczak czy Piotr Rutkowski, mianownikiem ich wypowiedzi jest twarde stąpanie po ziemi, znajomość własnej wartości a co za tym idzie- realna ocena możliwości. Tym samym z każdej rozmowy z nimi emanuje spokój i powtarzany jest w kółko pogląd o minimalnym celu jakim jest faza grupowa Ligi Europejskiej. Liga Mistrzów? Tak, ale nic na siłę. Określanie, że „musimy” awansować do grupy LE a do grupy LM tylko „możemy” to zabieg zdejmowania niepotrzebnej presji z zawodników, którym bądź co bądź po ostatnich sukcesach na krajowym podwórku głowy mogły lekko zabłądzić w chmurach.

-10 powód jest banalny i powtarzany od lat w przypadku poprzednich polskich batalii o upragnioną Champions League. „Jak nie teraz to kiedy?”, „Jak nie my to kto”, „Teraz albo…za rok”, „No może w końcu!” ITD ITP.ETC
„W GÓRĘ SERCA, NIECH ZWYCIĘŻA LECH-KOLEJORZ!”
Trzymamy kciuki.

Translate