czwartek, 3 września 2015

War time! Episode II




Już za kilka dni, dokładnie 4 września we Frankfurcie dojdzie do drugiego starcia reprezentacji Niemiec i Polski w ramach kwalifikacji do Euro 2016. Gra toczy się o ogromna stawkę, gdyż w tabeli panuje ścisk, różnice punktowe są małe a kandydatów do awansu jest kilku. Stawce przewodzi niepokonana drużyna Adama Nawałki, jednak w najbliższą sobotę czeka ją najcięższe wyzwanie.
W pierwszym spotkaniu obu drużyn niespodziewanie to Polacy odnieśli zwycięstwo (2-0) choć wynik meczu zupełnie nie odzwierciedlał jego przebiegu. Tylko dzięki solidnej jak nigdy obronie oraz nadzwyczajnej skuteczności orły Nawałki na stałe przeszły do historii polskiego futbolu. Tym razem zadanie będzie jeszcze trudniejsze. Starcie odbędzie się na terenie rywala a sytuacja kadrowa Polski oraz Niemiec –w lepszym nastroju stawia tych drugich. Tym razem na biało-czerwonych selekcjoner Joachim Loew wystawi wszystko to, co ma najlepsze. Co prawda w ostatniej chwili (znowu) ze składu wypadł Marco Reus, jednak trener gospodarzy na brak godnych zastępców nie ma prawa narzekać. W linii pomocy posiada takie bogactwo, iż brak klasowego napastnika jest niemal nieodczuwalny.

W polskim obozie co prawda kontuzje ominęły najlepszych zawodników, jednak wybór wyjściowej jedenastki stanowi nie lada problem. Do kontuzjowanego Michała Pazdana dołączył Karol Linetty. Kilku innych zawodników dopiero co wyleczyło urazy i ich dyspozycja jest wielką niewiadomą. 

Zacznijmy od początku:

Bramkarze. Tutaj tradycyjnie mamy kłopot bogactwa. 2 bramkarzy „szaleje” w Premier League, jeden skutecznie i efektownie odbudowuje formę w Serie A, a czwarty GK wreszcie zaczął regularnie grać w Bundeslidze, choć akurat początek sezonu może zaliczyć do delikatnie mówiąc „średnich”.                         O bluzę z numerem „1” najpoważniej walczą Łukasz Fabiański (świetny kolejny sezon w Swansea, dotychczas pewny punkt reprezentacji, podstawowy zawodnik w ekipie Nawałki) oraz Wojciech Szczęsny. Eliminacje w bramce rozpoczął Wojtek jednak przyspawanie do ławki rezerwowych w Arsenalu miało swoje natychmiastowe konsekwencje w bramce reprezentacji. Teraz jednak Polak na nowo regularnie bronie w klubie (ale już w AS Roma) a naszych najbliższych przeciwników zna już bardzo dobrze. Bronił (kapitalnie) zarówno w meczu otwarcia PGE Areny w Gdańsku przed Euro 2012, jak i w legendarnym już zwycięstwie na Stadionie Narodowym. Dlatego też moim faworytem do gry w bramce przeciw Niemcom byłby Szczęsny. Wrócił do formy a naszych najbliższych przeciwników ma rozpracowanych jak mało kto. To jest na pewno duży atut. Jednak najbardziej prawdopodobnym jest, że między słupkami zobaczymy Fabiańskiego. Raz, że zwycięskiego składu się nie zmienia, dwa –bramkarz Swansea nie dał selekcjonerowi żadnego powodu do zmiany w bramce.   

Obrońcy. Na prawej obronie pewniakiem jest Łukasz Piszczek. Solidnie prezentuje się w Borusii Dortmund, a jego konkurent Paweł Olkowski notuje zaś słabszy okres w Koeln. Pozycja Kamila Glika jest na ta chwilę niepodważalna, jednak sprawa jego boiskowego partnera jest otwarta. Początek eliminacji na tej pozycji należał do Łukasza Szukały, który był filarem grającej w europejskich pucharach Staeuy Bukareszt. Sytuacja zmieniła się po tym, jak Polak najpierw odszedł do klubu z Arabii Saudyjskiej, a niedługo potem już z niego odszedł. Niedawno dopiero podpisał kontrakt z beniaminkiem tureckiej Toto Super Lig –Osmanlisporem. Jego dyspozycja stoi pod dużym znakiem zapytania, jednak na korzyść Szukały zadziała na pewno to, iż na zgrupowanie kontuzjowany przyjechał jego główny konkurent czyli Michał Pazdan. A że kolejnym kandydatem na środek obrony jest Thiago Cionek, obecność Szukały w wyjściowym składzie wydaje się oczywista. Najwięcej wątpliwości tradycyjnie mamy na lewej obronie, gdyż dopiero niedawno po ciężkiej kontuzji do gry wrócił Artur Jędrzejczyk, czyli ostatnio pierwszy wybór selekcjonera. Jego rywalem w walce o wyjściowy skład jest… Maciej Rybus. Już od dłuższego czasu trener Adam Nawałka przymierza się do postawienia na tej pozycji właśnie na skrzydłowego Tereka. Czy jednak wystawienie właśnie nominalnego skrzydłowego na lewej obronie przeciw Niemcom to słuszny wybór? Na pewno bardzo ryzykowny. Innym aspektem przemawiającym za tym, że na LO zagra Jędrzejczyk a nie Rybus jest to, że przesuwając skrzydłowego Tereka do obrony selekcjoner mocno ograniczy sobie pole manewru na lewej flance pomocy.

Pomocnicy. O ile jeszcze jakiś czas temu formacja ta wyglądała u nas w miarę najsolidniej. O tyle teraz mamy w niej mnóstwo problemów. Skrzydłowi Błaszczykowski i Peszko do tej pory albo nie grali wcale albo epizodycznie. Sytuacja była na tyle ciężka, że obaj chcąc walczyć o byt w reprezentacji musieli zmienić szybko kluby. Kamil Grosicki jest w najlepszej sytuacji spośród powołanych  skrzydłowych, jednak również i on w klubie nie gra w pełnym wymiarze czasowym. Najczęściej albo jest zmiennikiem, albo zmieniającym. W takiej sytuacji dziwi brak powołania (a raczej ignorancja w dłuższej perspektywie) najlepszego polskiego ligowca czyli Szymona Pawłowskiego. Niestety Adam Nawałka kompletnie nie docenia umiejętności i formy lokomotywy „Kolejorza”, a szkoda bo kadra mogłaby mieć z niego pożytek. Sytuacja na środku pomocy nie jest weselsza. Pewniakiem jest tylko Grzegorz Krychowiak. Z powodu kontuzji wypadł Linetty, Jodłowiec nie jest w najwyższej formie, zaś w przypadku Mączyńskiego należy się zastanowić czy faktycznie jest to piłkarz formatu reprezentacyjnego. Są też Borysiuk i Zieliński ale do tej pory nie odgrywali większej roli w kadrze Nawałki. Warto zauważyć fajny ruch selekcjonera z powołaniem młodego Kapustki, który wyróżnia się w Ekstraklasie. Dziwi natomiast powołanie dla będącego kompletnie bez formy Sebastiana Mili. Czy to w sparingach z takimi tuzami jak Juventus, czy to w ligowych potyczkach- oglądaliśmy cień Mili z jesieni ubiegłego roku. Najwidoczniej selekcjoner darzy Sebastiana wielkim zaufaniem. Co innego można powiedzieć o Dominiku Furmanie i Łukaszu Trałce. Obaj są filarami Legii i Lecha czyli dwóch najlepszych polskich drużyn ale niestety dla nich tego zaufania zabrakło.

Napastnicy. Tu sprawa jest oczywista. Milik i Lewandowski. Jedynym znakiem zapytania jest to, czy obaj zagrają w wyjściowej „11” czy jednak snajper Ajaxu rozpocznie mecz na ławce (co wynikać by mogło z defensywnej taktyki). Trzeci powołany napastnik –Kamil Wilczek ma niepowtarzalną okazję zaprezentowania się selekcjonerowi „z bliska”, jednak ciężko w jego przypadku liczyć choćby na epizod w meczu z Gibraltarem.

Podsumowując. Dzięki zwycięstwu nad mistrzami świata w Warszawie, w Polsce odżyły wielkie nadzieje. Kibice liczą na drugą sensację, a piłkarze tylko podłączają się pod tłum optymistów (S.Peszko:”ja nie chcę tylko wygrać z Niemcami, chcę ich upokorzyć”). Czy powyższy wręcz hurraoptymizm jest uzasadniony? Nie, gdyż w pierwszym meczu dopisało nam ogromne szczęście, było to mecz z tych, których wygrywa się jeden na dziesięć. W dodatku Niemcy byli znacząco osłabieni zaś teraz wystawią wszystko to co mają najlepsze. Dalsze poczynania polskich reprezentantów tylko pokazywały, że w grze drużyny jest jeszcze wiele do poprawy. Nie potrafiliśmy pokonać Szkotów czy Irlandczyków, z Gruzją czy Gibraltarem potrafiliśmy zagrać na wysokim poziomie tylko po jednej połowie. O towarzyskim spotkaniu z Grecją należy napisać tylko, że się odbyło. Czy jednak należy się Niemców przesadnie obawiać? Nie, ależ skąd. Sugeruję tylko podejść do tego meczu tak jak do tego w Warszawie, czyli naprzeciw nas stoją mistrzowie świata. Musimy ponownie zagrać niezwykle solidnie w obronie, i skutecznie w ataku. To oni muszą, my tylko możemy. Sukces jest w zasięgu ręki, jednak trzeba dać z siebie jeszcze więcej niż w potyczce na Stadionie Narodowym.



Moja „11”:
Szczęsny-Piszczek,Glik,Szukała,Jędrzejczyk-Błaszczykowski,Krychowiak,Jodłowiec,Zieliński,Milik-Lewandowski. W drugiej połowie dałbym szansę Kapustce.

Translate