niedziela, 12 października 2014

Graliśmy jak zawsze, wygraliśmy jak nigdy.

 Sensacja stała się faktem, sen stał się jawą. Polska pokonała Niemców 2-0. Gdy piszę te słowa zapewne większość kibiców leje w gardło za zdrowie naszych piłkarzy i nie myśli jeszcze o śnie. Ja jednak w kilku zdaniach "na chłodno", krótko przeanalizuję tą historyczną victorię.

  Po końcowym gwizdku sędziego Proency zapanowała euforia i trwać pewnie będzie jeszcze jakiś czas jednak warto się trochę uspokoić i przyjrzeć się temu meczowi na chłodno. A w tedy obraz nie będzie taki kolorowy jak wielu próbuje nam wciskać. Apeluję do osób nie chcących psuć sobie nastroju po sobotnim zwycięstwie o nieczytanie moich wypocin.
  W sumie podsumowanie tego meczu można by zawrzeć jedynie w haśle tytułowym,  ponieważ oddaje ono przebieg meczu jak żadne inne. Graliśmy jak zawsze - czyli kiepsko, a to że wygraliśmy? No cóż, kiedyś szczęście musiało się do nas uśmiechnąć. Tak- szczęścia mieliśmy więcej jak rozumu, zdecydowanie! Polska wyszła w zestawieniu tak jak się każdy spodziewał (m. in JA ) czyli z dwoma napastnikami ale nie w klasycznym 4-4-2 tylko z Milikiem jako cofniętym napastnikiem lub inaczej: najbardziej wysuniętym pomocnikiem Roberta Lewandowskiego (czyli w praktyce 4-2-3-1). U Niemców natomiast doszło do dwóch zaskoczeń: mniejszego, czyli zamiana S. Rudego na A.Rüdigera na prawej obronie i większego, czyli obecność K.Bellarabiego kosztem L.Podolskiego (ten drugi pojawił się jako zmiennik).

 Atak
  Od pierwszych minut Niemcy zaczęli korzystać z tego (przed czym uczulałem), że nasi dwaj środkowi obrońcy rozgrywać po prostu nie umieją. Przez cały mecz można było zauważyć powtarzający się obrazek krążenia piłki w trójkącie: Szukała - Glik - Szczęsny, Glik - Szczęsny - Szukała itd. Gdy wymienność tych podać stawała się bezcelowa- następowała "laga", czyli natychmiastowe, mocne i dalekie wykopanie piłki w kierunku Lewandowskiego i Milika. Pech chciał, że akurat większość pojedynków główkowych przegrywaliśmy i piłkę mieli rywale...
Dodajmy, że nasi środkowi pomocnicy wcale od stoperów w konstruowaniu akcji nie byli lepsi- Krychowiak o ile jeszcze coś próbował, na boki, do tyłu (czyli bez rewelacji) o tyle ilość i miejsce (ok 20-25 metr od ramki) strat Jodłowca zakrawało na sabotaż. Czasami jednak udawało się akcję przenosić na boki boiska co mozolnie pchało grę choć trochę do przodu, ale niestety- i tu szału nie było (szczególnie w pierwszej połowie). Wawrzyniakowi w żaden sposób nie pomagał Rybus, który plątał się przez spory czas jak dziecko we mgle co niestety prowokowało albo stratę Wawrzyniaka albo długa piłkę do przodu czyli...również stratę. Po prawej stronie wyglądało to trochę lepiej, wydawało się, że jednak duet Grosicki - Piszczek rozumie się niż duet eks- legionistów. Jednak i tu nie było wszystko perfekt, gdyż z jednej str "Grosik" był bardzo aktywny- często próbował dryblingów, gry 1 na 1, ale problem w tym, że przeciwnik miał go doskonale rozpracowanego i większość z tych prób kończyła się fiaskiem, stratą.  Nasi napastnicy, cóż- w grze do przodu większe odpowiedzialność leżała na A. Miliku, który to miał za zadanie dogrywać idealne piłki do "Lewego", być kreatorem jego sytuacji. Współpraca ta wyglądała nieźle, zawodnicy często wymieniali się pozycjami, Milik korzystał na tym że Lewandowski przykuwał większą uwagę rywali więc tworzyła się luka do wejścia dla innego zawodnika. Niestety rzadziej obserwowaliśmy wymianę podań między piłkarzami (tak wiem, było jedno fenomenalne podanie w pierwszej połowie ale prócz tego niewiele więcej), było to zapewne spowodowane głównie tym że nasz atak pozycyjny nie istniał, graliśmy przede wszystkim długie, chaotyczne piłki.

Obrona
 Zacznę od tych, którzy z racji pozycji byli naszymi pierwszymi obrońcami czyli napastnicy. Zdecydowanie więcej pracy w tej kwestii miał młody napastnik Ajaxu, gdyż wielokrotnie wracał do naszego duetu środkowych pomocników aby ich wesprzeć w próbie odbioru piłki i zainicjowania szybkiego kontrataku. Lewandowski zaś z takich zadań był zwolniony, skupiał się jedynie na (umiarkowanym) przeszkadzaniu Hummelsowi i Boatengowi. Krychowiak i Jodłowiec, jak na defensywnych pomocników przystało- harowali w obronie ile mogli, albo zagęszczali środek, albo asekurowali notorycznie spóźnionego Wawrzyniaka. Inna sprawa, że do owego zagęszczania, pressingu  dochodziło dopiero na naszym 16-20 metrze co było jednak bardzo ryzykowne. Skrzydłowi. Ach... Nawet nie wiem jakbym się starał, to dobrej opinii napisać się nie da. No nie ma szans. Rybus, jak już wcześniej wspominałem- plątał się bez celu, co z tego jak raz kiedyś szarpnął jakąś akcje jak i tak nic nam to nie dawało a tylko tworzyło luki i korytarze na naszej lewej flance. Nie dość, że Wawrzyniak miał kolejny słaby mecz, to jeszcze mu "Ryba" w żaden sposób nie pomagał. Często też nie przejawiał większej ochoty na powrót z ataku, przez co Bellarabi miał duże pole do popisów. Na nasze szczęście Rüdiger nie zapędzał się zbyt często pod bramkę Szczęsnego dzięki temu można było poświęcać więcej uwagi młodemu skrzydłowemu Leverkusen. Grosicki? Podobnie jak Rybus, wielokrotnie albo zapominał o szybkim powrocie, albo po prostu brakowało mu sił/chęci(?) aby tego dokonać przez co Łukasz Piszczek na nudę nie mógł narzekać. Prawy defensor BvB spisywał się jednak znakomicie. Zarówno świetnie pilnował niezwykle groźnego Schurrle ale też dawał sobie radę z Durmem, który w przeciwieństwie do Antonio Rüdigera- lubił się pod naszą "szesnastkę" zapędzić. Dodatkowo, wielokrotnie to Piszczek przerywał, blokował groźne kontry podopiecznych Loewa będąc tym, który najszybciej wraca pod własne pole karne. To że raz nie przypilnował Bellarabiego przez co Niemiec miał "setkę"? A ja zapytam inaczej: a co w tym momencie robił Grosicki? Gdy Piszczek skierował się bardziej do środka w celu asekuracji Szukały, "Grosik" stał ok 3 metry od miejsca akcji i... się jej tylko przyglądał zamiast pomóc koledze na prawej stronie obrony. Stoperzy. Na pewno widoczny był brak ich szybkości i zwrotności, szczególnie przy kontrach Niemców gdy to zarówno Glik, jak i Szukała tracili rezon i dawali się łatwo ogrywać. Indywidualnie? Obrońca Steauy wypadł niewiele gorzej, od obrońcy Torino jednak i tak jego występ stał na dobrym poziomie. A Glik? Jego postawa urosła już niemalże do symbolu, legendy o której będzie się opowiadać latami... Naprawdę dziwią mnie te naprawdę przesadne zachwyty nad grą Glika. Owszem, zagrał dobre, no dobra- bardzo dobre spotkanie, jednak wybór na gracza meczu? Dlaczego? Fakt, wygrywał wiele pojedynków, reagował z wyprzedzeniem, dobrze się ustawiał dzięki czemu mógł swoim ciałem blokować strzały rywali ALE nie ustrzegł się (wraz z Szukałą) też kilku błędów. Niby skąd swoje sytuacje mieli Goetze czy Bellarabi? A no stąd, że potrafili tak w bambuko zrobić naszych obrońców (tak-Glika TEŻ!!) że Szczęsny jak przystało na mecz z Niemcami-musiał nas ratować. Dlaczego Szczęsny miał tyle roboty? Dlatego że pozwalała na to nasza obrona. Proste? No pewnie, że proste. Wawrzyniak. Naprawdę jest sens poświęcać kolejne linijki temu, żeby opisać jego kolejny słaby występ? Z przodu nic, null, nie istniał ale za to jak już do przodu poszedł to... nie dawał rady wrócić przez co bywało "gorąco". W obronie? Nie dawał rady Bellarabiemu, nie blokował (na szczęście słabych i niecelnych) dośrodkowań Rüdigera. Ale czego można oczekiwać po zawodniku, który ma problemy ze skrzydłowymi Gibraltaru czy San Marino... Co prawda nie zagrał tragicznie (a zdarzało się), ale jakieś daleko idące pochwały są ogromną przesadą.
  Szczęsny. Jemu warto poświęcić oddzielny akapit, choć pisania będzie krótko. Bardzo dobry występ, w mojej ocenie gracz meczu. Bronił pewnie, bezbłędnie, był filarem, opoką tej drużyny. Pracy miał dużo (dzięki tak wychwalanym przez opinię publiczną obrońcom) ale stanął na wysokości zadania.

*Zmiennicy: zrobili to co do nich należało. Zarówno Sobota jak i Mila wnieśli ożywienie do naszej gry, spisali się dobrze, brawo dla pomocnika Śląska za gola. Jędrzejczyk grał bardzo krótko ale też błędów nie popełnił.

Podsumowanie
  Po tym meczu nasuwają się wnioski, które nasuwały się po większości...no dobra- po wszystkich spotkaniach kadry Nawałki. Nie mamy pomysłu na grę zarówno w ataku pozycyjnym jak i w kontrach. Gramy za wolno, piłkarze za często i za długo holują piłkę podczas gdy prosiło się wielokrotnie o "klepkę" czy po prostu szybkie podanie (szczególnie Jodłowiec, Milik i Wawrzyniak odstawali w tym elemencie). Nie mamy wypracowanych żadnych schematów gry, brak wypracowanej asekuracji i współpracy pomiędzy bokami obrony i pomocy, posiadamy dość wysoką drużynę ale nie wykorzystujemy tego przy ofensywnych stałych fragmentach gry (bo nie są w ogóle wypracowane). Niestety co mecz sprawdza się moja teoria, że Rybus kompletnie nic nie daje dobrego swoją postawą na boisku, mimo iż regularnie gra w dobrym, rosyjskim klubie. Ośmielę się o tezę, że jest przereklamowany, pomóc by mu mogło ewentualne przestawienie, wypróbowanie na pozycji lewego obrońcy/skrzydłowego w ustawieniu z 5 obrońcami ale to na tą chwilę niemożliwe. Jodłowiec również nie sprawdza się w kreowanej mu roli, gra wolno, przewidywalnie, dużo strat. Milik- następny wychwalany pod niebiosa przez ekspertów, wręcz mianowany graczem meczu obok Glika, ale nie zagrał aż tak świetnie, zachwyty przesadzone, były momenty w meczu że w ogóle można było się zastanawiać czy jest na boisku. Euforię po grze Glika wyjaśniam sobie tym, że po prostu ludzie przyzwyczaili się do jego kiepskich występów w koszulce z orłem na piersi. Jego forma z Torino była trochę jak Yeti- każdy słyszał lecz mało kto widział... Wreszcie tę formę potwierdził, ale to był dopiero pierwszy taki jego mecz. Oczekujemy więcej.O naszych problemach niech świadczą statystki: posiadanie piłki 38-62% dla Niemiec, podania: 207-525 dla Niemiec, strzały: 4-22 dla Niemiec.
  Skoro było tak źle to dlaczego wygraliśmy? A no ponieważ w końcu kadra zagrała z charakterem, zadziornością której tak brakowało, mimo błędów każdy włożył w mecz wszystkie siły, konsekwencja w obronie, Szczęsny, szczęście no i Niemcy też mieli akurat swój gorszy dzień.

 Ale przecież liczy się tylko wynik, a ten jest po raz pierwszy w historii spotkań z Niemcami na naszą korzyść Kto za 5-10-50 lat będzie pamiętał o tym jak graliśmy? Nieważne jak, ważne że skutecznie. Szczęście w końcu też zaczęło nam sprzyjać. Ale nie możemy też popadać w euforię, musimy być świadomi własnych błędów i słabości bo dzięki temu możemy zajść daleko. Czy mamy drużynę? Zdecydowanie za wcześnie na takie dywagacje. Ale dajmy im szansę, jesteśmy liderem trudnej grupy- oby jak najdłużej. Następny cel: Szkocja. Wygrajmy to, i powoli pakujmy się bo samolot do Francji już będzie się grzał...

Na koniec moje oceny za ten mecz. Skala szkolna, 1-6.

Szczęsny:        5
                   
Piszczek:       4
Szukała:         3,5
Glik:              4,5
Wawrzyniak:  2
                  
Grosicki:          3
Jodłowiec:        3
Krychowiak:     3,5
Rybus:              2
                  
Milik:               3,5
                  
Lewandowski:  4

piątek, 10 października 2014

Polska - Niemcy. War time!


  Już za chwilę, już za moment pierwszy gwizdek na Stadionie Narodowym oznaczający początek spotkania pomiędzy Polską a Niemcami. Jaka nasza kadra jest? Każdy widzi. Niestety nieprzygotowana, bez jakiegokolwiek stylu, bez planu na grę, bez wypracowanych schematów, no i tradycyjnie bez stałych fragmentów gry. Oczywiście moja skromna ocena bierze się jedynie z obserwacji dotychczasowych dokonań zbiorowości Nawałki czyli wielu meczów towarzyskich + mecz eliminacyjny z Gibraltarem. Więcej o bolączkach naszej kadry skrybnąłem TUTAJ.
 Dzisiaj zaś na tapetę chciałbym wziąć samo spotkanie polskich orłów z mistrzami świata. Czy i jakie mamy szanse? Jak zagramy a raczej jak powinniśmy zagrać? Jak zaś oni zagrają? O tym i podobnym dowiecie się nurkując w dalszą część tego tekstu, zapraszam ;)

 Szanse, czyli czy jest się po co bić?

  Po losowaniu grup eliminacyjnych do francuskich mistrzostw Europy zarówno eksperci jak i zwykli kibice od razu, bez problemu nakreślili scenariusz grupy. Niemcy pierwsze miejsce (Boże! Żebyśmy jak najmniejszy łomot dostali...), o drugie miejsce bitwa między Polską ( a jak!), toporną Szkocją i solidną Irlandią. Gruzja zapewne w roli stworzenia grającego na nerwach i urywającego punkty zaś Gibraltar wiadomo, albo w sumie nic nie wiadomo bo dopiero powstali...
Powiem wam, że miałem identyczne odczucia a jednak rzeczywistość weryfikuje te pesymistyczne plany). Mianowicie: w dwumeczu z Niemcami marzyłem o 1 punkcie, u siebie, wymęczonym ale jednak zdobytym. Na wyjeździe wiadomo- w plecy. Gramy w końcu z mistrzem świata więc licząc na coś więcej to trochę tak jakby szczerbaty chciał krakersy...
  A jednak! Po upływie tych kilku miesięcy od losowania sytuacja (przynajmniej wg mnie) zmieniła się zdecydowanie, i to na naszą korzyść. Nie, spokojnie, nie ponosi mnie fantazja do tego stopnia żeby stawiać nas w roli faworyta czy inne abstrakcje. Jednak drużyna niemiecka zmieniła się zdecydowanie od tej którą oglądaliśmy w Brazylii. Kariery reprezentacyjne zakończyli: P. Lahm, M.Klose, P. Mertesacker. Kontuzji doznali: Oezil, Schweinsteiger, Howedes, Khedira. Na dodatek kontuzje od dłuższego czasu leczą filary (ale nieobecni na Mundialu)  Reus czy Gundogan a Gomez wypadł ze składu w ostatniej chwili. Ekipa znad Renu jest zdekompletowana. Że jest to problem pokazują ostatnio rozegrane przez Niemców mecze: porażka 2-4 z Argentyną oraz wymęczone zwycięstwo ze Szkocją. Ze złotej ekipy uleciała dusza kilera. Loew klocki ułożyć musi od nowa.
 Podsumowując: gramy z mistrzami świata ale nie mamy powodów do przesadnego strachu. Drużyna jest w budowie, rozregulowana, nie do końca zorganizowana, osłabiona kontuzjami. Oczywiście Niemcy to Niemcy, ich klasa piłkarska jest zdecydowanie najwyższa, jednak obecnie są "do ugryzienia" co potwierdzam poniżej.

 Jak Oni zagrają?

  Bez wątpienia najsłabszą ich formacją jest obrona. Jedynym na wysokim poziomie pozostał Neuer ale i na niego można znaleźć sposób. Na stoperze zagrają Boateng i Hummels. Pierwszy w stabilnej formie, jednak na pewno jakimś filarem nie jest. Hummels zaś ma fatalny sezon (jak i cała BvB). Lewa obrona- Durm, który wciąż wygrywa rywalizację ze Schmelzerem ale podobnie jak u Hummelsa, obaj firmują swoimi nazwiskami naprawdę fatalną postawę defensywy z Dortmundu. Prawa obrona: po rezygnacji Lahma trener Loew ma gigantyczny problem, gdyż sprawdzał na tej pozycji kilku piłkarzy i żaden się jak na razie nie sprawdził. Grał Grosskreutz, ostatnio (kiepsko) grał nominalny defensywny pomocnik- S. Rudy, mógłby zagrać też i Boateng, i Durm, a niemieckie media podają nawet że zagra... Rudiger (stoper lub też def. pomocnik). Rozgardiasz totalny.

  Pomoc to zdecydowanie ostoja i trzon zespołu nowo budowanego przez trenera Loewa, Kroos z Kramerem, pierwszy światowej klasy rozgrywający, drugi "przecinak" ale też w kapitalnej dyspozycji. Schurrle może nie jest motorem napędowym Chelsea ale gra w niemalże każdym spotkaniu, jest w dobrej formie, jedną szybką akcją może rozstrzygnąć losy meczu. Goetze? Łapie wiatr  w żagle, od MŚ gra tylko lepiej. Muller? W formie czy bez formy- nie upilnujesz go raz to stracisz gola. Nie upilnujesz razy dwa? To dostaniesz dwójkę etc. Pola karnego lis. Podolski, Draxler- oni akurat mają kryzys acz i tak ich jakość pozwala być w tej kadrze i przy obecnym "szpitalu" pozwala walczyć nawet o pierwszy skład.

   Następną bolączką naszych zachodnich sąsiadów jest atak bo J.Loew upiera się na granie 4-2-3-1, a jako że Goetze na szpicy stał się niewypałem, potrzeba kogoś znaleźć. Odszedł Klose, Gomez kiepski + kontuzja, powołano więc Kruse ale akurat on z Polską raczej nie zagra. Wg mnie na szpicy będzie Muller, ewentualnie wymiennie z Goetze.
   
 

 Jak my zagramy?
Trener Adam Nawałka po objęciu stanowiska obiecywał że plan na reprezentację ma już gotowy i w meczach towarzyskich wprowadzi go w życie tak, aby na początku eliminacji mieć już gotowy zespół. Organizacja gry, organizacja gry, organizacja gry, organizacja gry...
Niestety, trener niczym rasowy polityk skłamał (wersje łagodniejsze: blefował, wprowadził w błąd, poświadczył nieprawdę, zrobił nas w bambuko) bo zamiast od razu budować zespół "na serio" postanowił przepieprzyć na głupoty czas meczów towarzyskich. Owymi głupotami był jeden wielki casting na reprezentantów polski prowadzony w takich klubach jak: Dolcan Ząbki,GKS Bełchatów czy na masową skalę- Górnik Zabrze. Ktoś powie, że się czepiam bo przecież na czym polega praca selekcjoneiros jak nie na selekcji? Tak, tylko dlaczego nasza selekcja była przede wszystkim selekcją negatywną? Testowanie prawie 70(!) zawodników w rok pracy to nie jest normalne... Dawanie życiowej szansy podopiecznym z Górnika również.. Madej?! Leszczyński?! Wilusz?! I wielu innych...Skracając wątek: zamiast budować drużynę, wybrać system, wdrożyć organizację, pomysł, schematy, i jedynie przebierać w możliwie najlepszych polskich zawodnikach- bezcenny czas został zmarnowany na pierdoły. Na chwilę przed najważniejszymi meczami wciąż nie wiadomo jak i kim zagramy, nie wypracowano NIC. Więcej moich żalów w tym temacie TUTAJ.
  Mówi się trudno i żyje się dalej. A dalej? Cóż, wygląda na to, że trener Nawałka (podobnie jak jego poprzednicy) przykleił się do nieefektywnego w naszym zespole systemu 4-2-3-1. Owszem, czasem dla niepoznaki jest mowa o "bardziej ofensywnym"<-(ha ha) 4-4-2 ale to tylko lekka modyfikacja systemu wcześniejszego. I ustalmy jedno: to, że na końcu w jednym systemie jest cyferka "1" a w drugim "2" to wcale nie oznacza że drugi jest bardziej ofensywny. Wszystko zależy od poleceń dla piłkarzy i od tego jak te polecenia zrealizują.
  Zasada jest prosta, to system powinien powinien być dobierany do piłkarzy a nie piłkarze do systemu. Niestety u nas jest odwrotnie, co od lat obija się na postawie naszego zespołu. Moja propozycje jest zapewne świetnie znana stałym czytelnikom (dla przypomnienia-> TUU i TUU) czyli ustawienie 5-4-1 via 3-6-1. Niestety, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, tak więc musimy się pogodzić z myślą że z Niemcami zagramy najprawdopodobniej tak:
 
  Jak zagrałbym ja?
Powyższy obrazek to 4-2-3-1 z Milikiem jak tym, który ma się uzupełniać z Lewandowskim. Co mi w takim zestawieniu nie pasuje? A no zacznijmy od tyłów:
- Obrona. A. Nawałka uparł się na duet wysokich, acz mało zwrotnych, wolnych i bez zmysłu kreatywności stoperów. Muller, Goetze, Schurrle tylko na to czekają. Zamiast Glika wstawiłbym np Perquisa ale jego nie ma w kadrze.Jest za to Cionek ale wybór między Glikiem a Cionkiem...O jeny... Ani rozegrania, ani szybkości, ani zwrotności...Jeżeli chodzi o lewą obronę- w przypadku kontuzji Boenischa wstawiłbym rewelacyjnie spisującego się w solidnym Tereku Marcina Komorowskiego, ale on też nie został nawet powołany. Jest za to J. Wawrzyniak zamiast którego jednak wolałbym wstawić Wojtkowiaka (większość meczów w TSV gra właśnie na lewej flance). Na prawej obronie (i tu niespodzianka) zagrałby Jędrzejczyk. W kadrze nigdy nie zawiódł, na pewno nie był gorszy od Piszczka.
- Pomocnicy. I tu właśnie w mojej koncepcji na 11.10.2014r. pojawia się prawy obrońca Borussi. Boczni obrońcy muszą być często asekurowani, dublowani przez swoich kolegów z obu flanek pomocy. A któż lepiej nie pomoże prawemu obrońcy jak nie nominalny prawy obrońca? Z grą z przodu Piszczek nie miałby problemu bo to jego znak firmowy jako obrońcy mobilnego. Na lewej stronie pojawiłby się Grosicki, zastępując od wielu meczów bezproduktywnego Rybusa. Co z tego, że pomocnik Tereka ma renomę w klubie i dużą wartość skoro nie przekłada się to na reprezentację? Jako środkowi pomocnicy graliby: oczywiście Krychowiak, ale zamiast Jodłowca Sebastian Mila. Dlaczego? Krychowiak i Jodłowiec to dwaj typowo defensywni pomocnicy. Mila zaś, mimo że nie wiele dynamiczniejszy- jednak znacznie lepiej spisze się w rozegraniu, graniu do przodu. Cofnięty, ukryty rozgrywający to jest jego rola na ten dzień. Oczywiście w "mojej" kadrze nie byłoby wątpliwości czy Jodłowiec czy Mila, ponieważ u mnie grałby Polański. Ale to temat na inną BAJKĘ.
-Napastnicy. Użyłem liczby mnogiej mając na myśli Lewandowskiego i Milika ale ten drugi miałby na ten mecz misję specjalną. Misję, która oddzieliłaby chłopca od mężczyzny. Mianowicie: stałby się piłkarzem - plastrem dla głównego reżysera gry Niemców, Toniego Kroosa. Za wszelką cenę musiałby biegać krok w krok za Niemcem i przeszkadzać tak, aby ten był wyłączony ze swojego głównego celu jakim będzie rozgrywanie i dogrywanie piłek zawodnikom ofensywnym. Pamiętacie taką "misję" Danny'ego Welbecka przeciw Xabiemu Alonso w 2013r. (Liga Mistrzów) gdy to Anglik całkowicie zdestabilizował Real odłączając od gry Baska, pilnując go jak cień? No właśnie, to samo zadanie miałby u mnie w tym momencie Milik.
  Oto w całości, mój projekt "repry"gdybym miał zagrać 4-2-3-1.



  Nie dawno w piłkarskim światku pojawiła się opinia, abyśmy na Niemców wyszli innym (teoretycznie odrobinę słabszym) składem, ponieważ mecz z ekipą Loewa tylko możemy wygrać ale późniejszy mecz ze Szkocją- już wygrać musimy. Autor (czyli M.Borek) argumentuje, że Polscy piłkarze (spora część z nich jest w klubach rezerwowymi) nie są w stanie zagrać dwóch równych meczów, na wysokim poziomie. Natychmiast po ukazaniu się pomysłu dziennikarza Polsatu Sport ruszyła fala krytyki w jego stronę, bo rzekomo nawołuje do odpuszczenia meczu z Niemcami a postawienie wszystkiego na jedną kartę ze Szkocją. Oczywiście te zarzuty są przesadzone. A sam pomysł wg mnie nawet nie jest jakoś wyjątkowy jakby się mogło po tsunami krytyki wydawać. Przecież wiadomo, że w przypadku słabszego występu jednego, dwóch czy trzech piłkarzy spoza tych najważniejszych (Szczęsny, Piszczek, Krychowiak, Lewy) dojdzie do lekkich korekt w składzie i tak: np. Grosickiego może zastąpić Sobota, Milę- Mączyński itd. I pamiętajmy- skoro powołano taką grupę piłkarzy, to teoretycznie są to najlepsi z możliwych a więc gotowi do "udźwignięcia" Niemców i Szkocji. Amen.

sobota, 11 stycznia 2014

Jedenastu wspaniałych roku trzynastego.

 Po blisko ośmiomiesięcznej przerwie witam z powrotem na moim futbolowym blogu.Okazja jest nie byle jaka ponieważ mamy nowy, 2014 rok w którym życzę wszystkim dużo zdrowia ale i wielu pozytywnych i radosnych chwil ze sportem ;) 
   A skoro mamy nowy rok-we wszelakich mediach, federacjach i innych miejscach nastąpił wysyp piłkarskich "jedenastek roku" czyli wybór 11 najlepszych piłkarzy minionego roku na swoich pozycjach. Oczywiście nie chcąc być gorszym również zaprezentuję Wam swoją (czyt. JEDYNĄ SŁUSZNĄ!) jedenastkę najlepszych piłkarzy 2013 roku. Oto i ona:

                      World Cup 2014 Team 4-1-3-2 football formation                               

A teraz krótkie uzasadnienie mojego wyboru:

-Manuel Neuer, bramkarz potężnego Bayernu Monachium. Może i w tak mistrzowskiej drużynie nie miał za wiele ciężkiej roboty ale być podstawowym golkiperem w najlepszym klubie świata zasługuje na największe uznanie.
-Phillip Lahm, prawy obrońca i kapitan "Bawarczyków". Na tej pozycji od kilku lat i pewnie jeszcze przez kilka lat nie będzie miał większej konkurencji. Solidny w obronie, solidny w ataku, kapitan, lider, może grać także i na lewej obronie i w środku pomocy. Człowiek orkiestra.
-Dante, stoper mistrza Niemiec oraz-trzeba dodać, stały element obrony Brazylii czyli triumfatora Pucharu Konfederacji. Będąc podstawowym obrońcą dwóch wymienionych wcześniej drużyn miejsce w tej "11" ma "bez gadania".
-Thiago Silva, stoper mistrza Francji ale także kapitan Brazylii. Podobnie jak w przypadku Dantego- miejsce w mojej drużynie bezdyskusyjnie zasłużone. Obrońca z tych "nie do przejścia".
-David Alaba, austriacki obrońca Bayernu. Jedno z objawień roku, solidny w obronie ale- co w obecnym futbolu jest bardzo ważne- świetny w ataku, dośrodkowania ale i też piękne bramki choćby z rzutów wolnych.
-Arjen Robben, prywatnie mój ulubieniec, jednak jego wybór na tej pozycji jest oczywisty. Niesamowita, wręcz magiczna lewa noga, strzał z dystansu, niezła szybkość- to sprawia że mimo iż rywale wiedzą co zrobi, nie są w stanie go zatrzymać. Wraz z Riberrym tworzą super mocny duet skrzydłowych "Robbery" który jest postrachem na całym świecie.
-Bastian Schweinsteiger, mimo iż od lat jest topowym środkowym pomocnikiem zarówno reprezentacji Niemiec jak i Bayernu to jakoś często niedoceniany. Świetny w destrukcji ale i potrafi dograć-rozegrać. Miejsce w tym składzie jak najbardziej zasłużone.
-Franck Ribery, Francuz, gwiazda wielokrotnie wymienianego tu Bayernu Monachium. Gole, asysty, dryblingi. Pierwszoplanowa postać najlepszego klubu na świecie. Dalszy komentarz zbędny.
-Cristiano Ronaldo, tak- wiem, on nie jest klasyczną "10" no ale gdzieś go musiałem wstawić. Król strzelców Ligi Mistrzów, pogromca wszelakich bramkowych rekordów, pogromca grwitacji, "własnoręcznie" wprowadził swoją reprezentację na Mistrzostwa Świata. Najlepszy piłkarz świata w 2013r.
-Zlatan Ibrahimović, Ibracadabra, człowiek który strzela najpiękniejsze bramki w historii futbolu. Żeby było ciekawie- strzela każdą częścią ciała, z każdej możliwej ( i niemożliwej) pozycji. Może nie zdobył wora pucharów i trofeów jednak jego wkład w atrakcyjność sportu zwanego u nas "piłką nożną" jest nie do przecenienia.
-Robert Lewandowski, już słyszę te głosy krytyki- że słaby, że w sumie to nie strzela tak dużo, że w sumie to, że w sumie sramto i owanto... Zdecydowanie światowy TOP napastników. Wice-król  strzelców Ligi Mistrzów, drugi strzelec Bundesligi, najlepszy snajper wice-mistrza Niemiec i finalisty Ligi Mistrzów. O meczu z Realem nie muszę chyba pisać...

 Trener roku:

- Jupp Heynckess, mimo iż osobiście nie lubię akurat tego typu dywagacji: czy ten trener jest lepszy od tego jednak w tym przypadku robię wyjątek. Są trenerzy którzy mają bardzo dobrych zawodników jednak nie potrafią z nich wydobyć wszystkiego co najlepsze, nie potrafią z nich stworzyć drużyny na miarę możliwości. Są trenerzy którzy nie dość że nie tworzą dobrej drużyny to jeszcze osłabiają to co zastali. Heynckess jest inny. On zastał materiał doskonały, szeroką kadrę z zawodnikami najlepszymi, czołowymi w swoim fachu. Materiał jednak nie oszlifowany, nie dopracowany, materiał potrzebujący dobrego konstruktora. Jupp Heynckess okazał się konstruktorem genialnym. Stworzył maszynę do piłkarskiego zabijania. Solidna, niemalże bezbłędna obrona do której nie bał się wstawić młodego Alaby. W pomocy dzielił i rządził Schweinsteiger, obok niego na światowy poziom wybił się Toni Kroos. A skrzydła- słynny już duet Robbery to majstersztyk trenera, który z dwóch często niesfornych graczy stworzył lokomotywę która napędzała cały zespół w drodze po trofea. Atak- nie dość że bramki seryjnie zaczął zdobywać Mandżukić to jeszcze Thomas Muller stał się niezwykle ważnym, bramkostrzelnym ogniwem w tej machinie jakim dotąd nie był. Mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec, Liga Mistrzów a także późniejsze sukcesy których jest współautorem jak Superpuchar Europy, Klubowe Mistrzostwo Świata.


* na koniec gwiazdka, czyli małe wyróżnienie dla kilku innych postaci.

 Diego Lopez- bramkarz ściągnięty awaryjnie do Realu Madryt w miejsce kontuzjowanego (i będącego w słabej formie) Cassilasa. Dlaczego go wyróżniam? Ponieważ okazał się strzałem w "10" madryckich działaczy. Bronił świetnie, pewnie, jego parady były najwyższej klasy. Mimo iż nie dał powodu do krytyki, wielu (wręcz histerycznych) fanów Ikera Casillasa domagało się przywrócenia swojego ulubieńca do składu po kontuzji, bo przecież "jest legendą". Owszem-jest, ale czy nie najważniejsza jest forma/dyspozycja? Dlaczego nagle odstawić pewny punkt drużyny, świetnego bramkarza jakim okazał się Lopez? Bo co, bo Casillas zaczął się tego domagać w mediach? Dla mnie takie zachowanie jest nie dopuszczalne i nie logiczne. Ze zdecydowania i stanowczo stwierdzam że Diego Lopez to obecnie czołowy bramkarz świata.

Raphael Varane- wyróżniam go niestety tylko za świetną pierwszą połowę roku gdy to młodziutki francuski stoper, będąc do niedawna dalekim rezerwowym- nagle stał się podporą defensywy wielkiego Realu. Był nie tylko nie do przejścia ale i świetnie potrafi wyprowadzić piłkę ze swojej strefy. Mimo małego doświadczenia, rzucony na głęboką wodę w spotkaniach m.in z Barceloną czy Manchesterem Utd stał się objawieniem. Nistety tak jak już pisałem- druga połowa roku trochę słabsza, więcej błędów i nie załapał się do mojej jedenastki roku.

Jose Mourinho-wyróżniam go za wcześniej już opisywaną sprawę konfliktu w bramce Realu Madryt. Mimo presji mediów, wielu kibiców a także samego kreta-Casillasa, nie ugiął się i konsekwentnie stawiał na świetnego Lopeza. Jak widać obecnie- miał rację. Lopez na pewno nie jest gorszy od klubowej legendy. Stawiał na niego "zły" Mourinho, stawia i (jeszcze nie zły, ale pewnie niedługo już tak) Carlo Ancelotti.

Translate