niedziela, 24 marca 2013

Czy jest na sali lekarz?! Nieuleczalna Euro-choroba.

Myślałem,że w futbolu widziałem wszystko: od wspaniałych meczów, niewiarygodnych zwrotów akcji, po łamanie nóg czy śmierć na boisku.Jednak to co zobaczyłem podczas meczu Polski z Ukrainą 22.03.2013r. przeszło moje najgorsze wyobrażenia.
     Zacznijmy od początku.
 Euro 2012 było największym wydarzeniem sportowym w historii naszego kraju,turniejem życia dla naszej kadry i jej trenera.Niestety-oba te czynniki zawiodły wszystkich totalnie. Drużyna-nie potrafiła wyjść z łatwej grupy, a trener przygotował fatalną taktykę która na dodatek nagle (po 2latach jej ćwiczenia) została zmieniona. Będąc całe życie pesymistą-na moment odszedłem od tej zasady zmieniając się na miesiąc w optymistę {głęboko wierzyłem w sukces na turnieju} Efekt tej zmiany był dla mnie niezwykle ciężki (o czym napiszę w innym tekście) bo dałem się uwieść,dałem się uwieść teorii sukcesu,do której nawet się nie zbliżyliśmy...
   Jeszcze długo po tej klęsce nurtowało mnie pytanie: dlaczego-wydawałoby się-najlepszy polski trener nie dał rady osiągnąć ze swoją autorską drużyną sukcesu na turnieju? Gdy padło hasło iż trenerem na NASZYM Euro ma być Polak-praktycznie nie było innego kandydata. Franza Smudę chciała większość kibiców, media,piłkarze, chciałem w końcu i ja, no bo przecież: jego drużyny grały ofensywnie, stosowały skuteczny pressing,były świetnie zmotywowane do każdego meczu. Nawet jeżeli mecz się nie układał-Smuda potrafił odwrócić jego losy, kopnął jednego i drugiego "w dupę" i grali. Jednak w reprezentacji zobaczyliśmy Franza zupełnie innego, bezradnego, wręcz nieudolnego, jego drużyna była rozbita,grała beznadziejnie-KLĘSKA.
    Mistrzostwa się skończyły, dymisja trenera, idzie nowe. Zarówno ja,jak i inni kibice zdołaliśmy się podnieść po tym ciosie, no bo w końcu: "nic się nie stało"...
 Rozpoczęła się dyskusja na temat przyszłości reprezentacji-kto będzie jej nowym trenerem? Wg mnie nie było innej możliwości jak ta, żeby kadrę narodową objął ktoś z zagranicy, ktoś doświadczony,z autorytetem,ktoś kto wyciągnie drużynę z dołka,przebuduje ją i poprowadzi do zwycięstw. Wybór Grzegorza Laty i spółki padł na Waldemara Fornalika-dotychczasowego trenera Ruchu Chorzów, w którym to odwalił kawał świetnej roboty, w arcy ciężkich warunkach tworząc drużynę bijącą się o ligowe trofea. Byłem bardzo sceptyczny co do wyboru Polaka, jednak po baczniejszym poznaniu sylwetki trenera Fornalika-dałem się uwieść teorii, iż to on zrobi z PL reprezentacji uczestnika mundialu w Brazylii. "Waldek King" to osoba kulturalna, wyważona,spokojna,z niewielkimi ale jednak sukcesami,doświadczona-cechy te dawały nadzieję na lepsze czasy dla PL rep. Obawy budziła jednak ta spokojna natura trenera-czy da sobie radę z naszymi grajkami,którzy przecież do aniołów nie należą? Wielu ekspertów zapewniało,że obawy te są nieuzasadnione, że wszystko będzie dobrze.
     A jednak nie jest! Mamy koniec marca 2013r. czyli czas w którym bojowo nastawieni mieliśmy ruszać do decydującej batalii o MŚ. Zamiast tego mamy ogólnonarodową stypę. Cóż jest jej przyczyną???
 Waldemar Fornalik obejmując stanowisko trenera rep. narodowej miał postawione zadanie: podnieść z kolan i przebudować drużynę tak, aby awansowała na brazylijski mundial. Wydawałoby się iż najtrudniejszy będzie sam awans, jednak schody zaczęły się już na początku. Schody które postawił sobie sam trener "King". Wiadomo było że aby przebudować drużynę-trzeba z niej usunąć bądz zmienić kilka elementów.
 Padło na Rafała Murawskiego, który zawiódł chyba najbardziej, jednak o dziwo-na "Murasiu zmiany się skończyły. Kadra powołana na mecz z Estonią oraz na kolejne mecze- była bardzo podobna do kadry z Euro.Na dodatek taktyka była również identyczna do tej z przegranego turnieju. No cóż, taka wola trenera,który widocznie stwierdził, że tych samych piłkarzy trzeba tylko lepiej pobudzić i przy tej samej taktyce zagrają jak z nut. Trzeba zadać pytanie czy skoro tych piłkarzy, przy tej taktyce nie zdołał odpowiednio zmotywować ktoś taki jak Franciszek Smuda, to uda się skromnemu Waldemarowi Fornalikowi? Skromność, spokój to dobre cechy ,nie neguję ich,nie chcę przez nie znęcać się nad trenerem-to nie są jego wady,jednak jest to coś,co w znaczny sposób przeszkadza trenerowi. Mogę zrozumieć dlaczego na wspomnianą Estonię zobaczyliśmy kopię składu z mistrzostw-po prostu trener chciał zobaczyć, ocenić stan spadku po Smudzie. Jednak konsekwencja z jaką trener dalej stawia na tych samych graczy i tą samą taktykę budzi mój sprzeciw.
    Na Euro oprócz Murawskiego, najbardziej zwiedli mnie Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski-który co prawda strzelił gola Grecji,ale resztę turnieju miał fatalną. Prawy obrońca BVB słynący z gry "do przodu", właśnie "z przodu" był bezbarwny, bezradny ale szczytem wszystkiego była jego postawa w obronie-nie krył, dawał się banalnie ogrywać, w meczu z Czechami zrobiono z niego wiatrak.
   Mistrzostwa się skończyły, jednak stare nawyki pozostały. Od meczu z Estonią aż po Ukrainę (pomijam niezły mecz z Czarnogórą i sparingi w krajowym składzie) Euro-choroba dalej penetruje nasz reprezentacyjny organizm. Niestety penetruje na coraz większa skalę, a lekarz ordynator nie robi nic aby temu zaprzestać. Co mam na myśli? Ano to, iż mimo ewidentnie słabej postawy,niektórzy zawodnicy są "przyspawani" do wyjściowej jedenastki. Wspomniany wcześniej Łukasz Piszczek gra dalej bardzo słabo i w ataku i (w szczególności) w obronie, zaś Robert Lewandowski-jak strzelił Grecji,tak aż do dzisiaj strzelić nie dał rady nikomu,a okazji ku temu miał dużo.
    Oczywiście można się upierać że podań nie dostaje,że w kadrze nie ma Reusa czy Goetze ale do mnie takie argumenty nie docierają-tandeta. Czy w reprezentacji Bośni i Hercegowiny Edin Dżeko narzeka na brak gwiazd z ManCity? Czy w rep. Czarnogóry Mirko Vucinić żali się że jak to ma dobrze w Juve? NIE-grają w takich warunkach jakie mają, i dają z siebie wszystko. A po resztą-w tejże Borussi czy naprawdę skuteczność Roberta jest tak bardzo uzależniona od innych? Otóż NIE! W BVB często to on sam sobie stwarza świetnymi umiejętnościami bramkowe sytuacje,a także stwarza takie sytuacje kolegom z drużyny-stąd duża liczba asyst. Dlatego zwalanie winy na innych jest niemądre, wręcz chamskie. O gorszym samopoczuciu RL w kadrze świadczą również jego wypowiedzi,które to na pewno nie pomagają w budowaniu DRUŻYNY. Obwinianie za swoją nieskuteczność Obraniaka i spychanie go przez to na margines kadry budzi niesmak. Rozpoczyna się medialna nagonka nad piłkarzem który owszem, nie jest bez winy (Ludo nie uczy się polskiego) ale którego nie można się pozbyć,odrzucić-on jest naszej kadrze potrzebny, tym samym trzeba dążyć do kompromisu-jednak  nie widzę po trenerze takiej woli. Bardzo niepokojące jest też zachowanie Lewandowskiego wobec właśnie trenerów: najpierw otwarta krytyka wobec Smudy, teraz,tuż po meczu z Ukrainą Lewy znów widzi błąd w przygotowaniu teamu przez trenera, otóż "byliśmy przemotywowani"! Panie Lewandowski,przemotywowani to byli Ukraińcy polujący na nasze nogi i walczący o każdą piłkę!
    Tak więc nie rozumiem,nie mogę tego wybaczyć trenerowi Fornalikowi, iż choćby w meczach tow. nie dał szansy dublerom Lewego. Nie pokazał mu,że potrafi postawić na innych. To samo z Piszczkiem-dlaczego kolejnej szansy nie dostał choćby Łukasz Broz? Dobrze spisujący się w lidze, również dobrze zagrał w sparingu z Rumunią. Piszczek (jak i inni) musi wiedzieć że nie jest niezastąpiony. Dotychczasowa postawa trenera zabija konkurencję. Trener Fornalik boi się pokazać kto tu rządzi-stąd taka a nie inna gra naszych orłów. Jak już pisałem Euro-choroba się rozprzestrzenia, obejmuje innych graczy-Kuba Błaszczykowski, również i on obniża loty a na dodatek udziela niefortunnych wypowiedzi nie pasujących kapitanowi (swoją droga dziwi mnie dlaczego pozostał dalej kapitanem-lubię go i szanuję ale na kapitana się nie nadaje). Marcin Wasilewski-jest potrzebny tej drużynie ale już jako "dobry duch",człowiek z charakterem bo sportowo też nie jest z nim dobrze.
     Zostawiając na moment personalia-nie mogę zrozumieć dlaczego trener, widząc klęskę na mistrzostwach,widząc dalej kiepską grę drużyny w takim ustawieniu taktycznym-nie próbuje zmian taktyki na lepiej wykorzystującą umiejętności posiadanych graczy, na bardziej ofensywną-tak,abyśmy grając u siebie potrafili zdominować rywala (dlaczego nie pokonaliśmy słabej jak nigdy Anglii-każdy zadowolił się remisem,żałosny minimalizm) Przecież grając już prawie 4lata tym samym ustawieniem-nie jesteśmy dla żadnego rywala tajemnicą, żadnym zaskoczeniem. Przeciwnicy śmieją nam się w twarz i nas "na luzie" ogrywają. To jest główny klucz do sukcesu-ZMIANA TAKTYKI!!! (o swojej propozycji napiszę w następnym wpisie) Pytam-dlaczego nie ma opracowanych stałych fragmentów gry?! Przecież jak drużynie nie idzie,to trzeba umieć wykorzystać stały fragment(a mamy ich ostatnio bardzo dużo), nie raz to jest jedyny klucz do zwycięstwa. Że co? Że "za mało czasu jest na krótkich zgrupowaniach"?! To nie jest wymówka-wszystkie reprezentacje czasu mają tyle samo... Piłkarze to nie jacyś niepojętni debile-są w stanie w szybkim czasie opanować kilka rozwiązań stałego fragmentu gry-a to często bywa decydujące!
    Kończąc moją jakże długą,acz wydaje mi się trafną analizę-nie czuje złości,uprzedzenia do trenera Waldemara Fornalika,jednak w obecnej sytuacji oczekiwałbym jego dymisji. Czy takie a nie inne wyniki są tylko jego winą? Nie-pisałem o tym,jednak trener-selekcjoner sam sobie szkodzi biernością,czasami wydaje się-bezradnością. Nie mam do niego wielkich pretensji-po prostu nie podołał ciężkiemu zadaniu jakie mu powierzono,nie zepsuł niczego ale i niczego nie poprawił-a właśnie to drugie było jego zadaniem. Mam wrażenie że trener zdaje sobie sprawę iż nie panuje nad szatnią z naszymi (nazwijmy rzeczy po imieniu: rozkapryszonymi "gwiazdorami") -kwestia tego jak długo PZPN będzie się jeszcze łudził że coach King to zmieni. Franciszek Smuda był to ktoś kto stworzył wirus,który skaził nasz reprezentacyjny organizm, Waldemar Fornalik-będąc zwykłym lekarzem został nagle ubrany w ciuch ordynatora i postawiony przed zadaniem pozbycia się wirusa oraz postawieniem pacjenta na nogi. Jednak zabieg ten się nie udał-efekt placebo nie pomógł,tu trzeba operacji wykonanej przez wielkiej sławy,doświadczonego chirurga. Im szybciej tym lepiej,choroba z każdym dniem się rozprzestrzenia. W ozdrowienie powątpiewa już nawet rodzina (kibice). Trzeba się śpieszyć zanim będzie za pózno.
    Kto ma być tym chirurgiem? Nazwiska nie podam, lecz jego charakterystyka jest dość prosta: bardzo doświadczony, z sukcesami,posiadający autorytet,słynący z dyscypliny. Ja bym widział najchętniej Niemca lub Holendra. Potrzebny jest nam nowy Benhakker-człowiek którego wielu (większość) zmieszało z gównem jednak teraz każdy marzy o kimś na miarę Holendra,który to pokazał nam jak może być w raju,wprowadził nas do niego na chwilę, lecz my,zarozumiali i głupi-uciekliśmy z niego,ale chcemy wrócić, bo..."Polak zawsze mądry po szkodzie"...
 
                                                                                                          AMEN.
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate