W poprzednim wpisie uznałem iż jedną z głównych przyczyn beznadziejnych wyników kadry narodowej jest nieefektywna, stara, przewidywalna taktyka. Wychodząc naprzeciw trenerowi Fornalikowi zgłaszam swoją propozycje ustawienia reprezentacji, tak aby jej zawodnicy mogli dać z siebie maksimum swoich dobrych umiejętności. Zastrzegam, iż nie jestem wybitnym specjalistą, nie mam wykształcenia trenerskiego-więc opisywane przeze mnie sytuacje mogą nie być przejrzyste, mogą wydawać się skomplikowane, ale będę się starał tego uniknąć). Zanim jednak przejdę do MOJEJ taktyki-w kilku zdaniach w bardzo prosty sposób wytknę błędy starego ustawienia,największą uwagę zwracając na naszych bocznych obrońców.
Odkąd selekcjonerem został Franciszek Smuda gramy systemem 4-2-3-1

Właśnie-asekuracja, modne w świecie futbolu słowo, jednak kompletnie niezrozumiane dla pierwszego lepszego polskiego trenera...
Po przeciwnej stronie boiska, na lewej obronie biega u nas Sebastian Boenisch, zawodnik wysoki, obunożny, szybki, z mocnym uderzeniem. Jednak podobnie jak Piszczkowi-z grą w ataku jest ok, ale w obronie popełnia głupie błędy (co jest przez media rozdmuchiwane do poziomu gigantycznego skandalu-o tym w innym tekście) wynikające często ze spóźnionego powrotu na pozycję bądź ze słabszej zwrotności. Zarówno "Piszczu" jak i "Seba" słyną z świetnej kondycji-stąd bardzo częste wykorzystywanie ich w roli zawodników ofensywnych, gdyż są w stanie biegać od pola karnego do pola karnego. Jednak w swoich klubach, w wypadku spóźnionego powrotu mają za sobą asekurację. Ba! Czasami wręcz nie muszą wracać biegiem na swoją pozycję, przygotowując się już do kontry swojego zespołu. Dlaczego? Bo ZAWSZE, wyznaczony przez trenera piłkarz innej formacji świetnie zaasekuruje swojego "zabieganego" kolegę. W przypadku BVB Piszczka asekuruje prawy defensywny pomocnik (np. Sven Bender), zaś w przypadku Bayeru Leverkusen często Boenischowi pomaga boczny pomocnik lub również jeden z defensywnych pomocników. Stąd obaj są bardzo efektywni w ataku. Wiedząc że za ich plecami w razie czego-stoi już kolega, mogą lepiej skupić się na wykonaniu zadań ofensywnych. Piszczek "rozklepie" rywala z Kubą, zaś Boenisch pośle wymierzoną, idealną centre na głowę Kiesslinga. W naszej reprezentacji dwójka defensywnych pomocników właściwie trudno powiedzieć jakie miała/ma zadania, bo na pewno nie asekuracja kolegów z obrony. Krychowiak czy Polański może nie grają źle, ale ich "przyspawanie" do pozycji jest irytujące. Obarczenie ich tylko jednym zadaniem (w postaci odebrania piłki przeciwnikowi podążającemu środkiem boiska) to w obecnym futbolu za mało. Niestety-zwykły kibic nie zrozumie, że jeżeli taki Boenisch nie zdąży raz wrócić i będzie gol, to nie jest tylko i wyłącznie wina Boenischa.
Innym problemem jaki bardzo krótko chciałbym opisać jest nasz atak pozycyjny, który od bardzo długiego czasu jest naszą piątą achillesową (niestety również nasz słynny skuteczny kontratak przechodzi do lamusa). Wspomniani przeze mnie wcześniej defensywni pomocnicy powinni odpowiadać za przebieg tegoż ataku, jednak ich podania zamiast penetrować obronę rywala i otwierać drogę do bramki skrzydłowym czy snajperowi-odbywają się na zasadzie: "do najbliższego i spokój". Dlaczego tak jest? O to trzeba zapytać samego trenera, bo jak to możliwe że taki Eugen Polański w Mainz potrafił wyłożyć świetną,prostopadłą piłkę koledze, zaś w reprezentacji najczęściej zagrywa w szerz bądź do najbliższego partnera. Ale w nowoczesnym futbolu za rozegranie nie odpowiadają tylko pomocnicy. Klasowa drużyna charakteryzuje się tym, że już z linii obrony potrafi jednym długim podaniem (pomijającym nawet pomoc) uruchomić napastnika. W naszej kadrze aż do meczu z San Marino nie widziałem takiego zawodnika-stopera potrafiącego zagrać dokładną, długą, prostopadłą piłkę. Tacy piłkarze jak Glik czy Wasilewski (z naciskiem na pierwszego) ledwo potrafią dokładnie podać do najbliższego kolegi z drużyny (zresztą nieporadność Glika już została doceniona w internecie i nazwna ironicznie "Glikitaką"). A dlaczego do meczu z San Marino? Bo w nim zadebiutował z orzełkiem na koszulce piłkarz młody, ukształtowany w innym systemie, w innej lidze. Bartosz Salamon, bo o nim mowa, na tle słabego rywala potrafił się jednak wyróżnić, wyróżnić czymś czego od dawna w polskiej drużynie narodowej nie widziałem. Jego świetne wyprowadzanie piłki z obrony, długie,dokładne podania do przodu zarówno górą jak i po ziemi rozjaśniły mi nieco ciemny obraz polskiej gry. Owszem, ktoś powie że z San Marino to żadne osiągnięcie,a jednak! Dla mnie nawet w takim meczu postawa tego młodziana zasługuje na oklaski, bowiem żaden z jego starszych kolegów czy to w meczu właśnie z amatorami czy z jakimś innym rywalem-nie miał odwagi spróbować odważnego, innowacyjnego wręcz jak na polskie warunki zagrania. Dlatego też Salamona traktuję bardzo poważnie w kontekście mojej taktyki, oto i ona: 5-4-1
*personalia wybrane wg mojej obiektywnej oceny umiejętności i przydatności bez względu na to czy ktoś ma teraz kontuzję czy nie bądź akurat teraz gra słabiej w reprezentacji.

Jest to ustawienie wyjściowe.Tak, nie przewidziało ci się! Widzisz tu 5 obrońców. W błędzie są ci, którzy myślą iż jest to ustawienie ultra-defensywne. Zacznijmy od początku, czyli od obrony:
na papierze widzimy 5 nominalnych obrońców, jednak z czasem przekonacie się że w obronie pozostanie trójka stoperów. Piszczek i Boenisch to w praktyce skrzydłowi, których głównym zadaniem będzie napędzanie ataków bądź nawet ich wykańczanie-jednak gdy będziemy przyjmowali atak pozycyjny rywala mają wspierać stoperów. Stoperzy-oni się nie ruszają do przodu. Jest lewonożny Komorowski który będzie asekurował Boenischa, jest prawonożny Perquis który będzie ubezpieczał Piszczka, jest i w końcu mój ulubieniec czyli Salamon-on będzie odpowiadał za rozgrywanie piłki z linii obrony. Na środku pomocy Krychowiak-to jest taka polska odpowiedź na Sergio Busquetsa, wraz z Polańskim tworzą pierwsze zasieki, w które ma wpaść atak rywali, z tym że gracz Reims będzie typowo defensywnym pomocnikiem, czasem nawet wracającym na poz. stopera bądź bocznego obrońcy zaś gracz Hoffenheim nie będzie miał aż takich zadań obronnych, jednak również będzie musiał pomóc koledze w przerwaniu natarcia przeciwnika oraz-będzie musiał natychmiast po przejęciu piłki dać początek akcji Polaków. Kuba-jak pisałem na początku tekstu, on zawsze ma "plaster" w postaci od dwóch do nawet czterech graczy przeciwnika, trzeba to w końcu wykorzystać! Tak więc w przypadku ataku pozycyjnego PL będzie on schodził do środka zabierając kilku rywali tym samym otwierając korytarz Piszczkowi. Z Obraniakiem sytuacja wygląda podobnie. Będzie on schodził do środka usiłując bądź strzelać, bądź zagrywać do Lewandowskiego, co jednocześnie stworzy przestrzeń dla Boenischa. A Lewandowski? Jego zadaniem będzie przede wszystkim zgrywanie długich piłek do któregoś ze zbiegających kolegów (np. do Błaszczykowskiego) lub wycofywanie ich do tyłu na strzał dla Obraniaka czy Polańskiego. Poza tym "Lewy" tradycyjnie będzie musiał próbować zagrać kombinacyjną akcję z kolegami, czy po prostu wykańczać dośrodkowania/podania od Piszczka czy Boenischa. Mniej więcej w ataku pozycyjnym Polski wygląda to tak:
Zobaczmy co się w tym momencie może stać: Lewandowski nie może tym razem narzekać na brak wsparcia kolegów. Podaną piłkę, jeżeli nie będzie mógł z niej strzelić, może zgrać czy to Kubie czy Ludo, bądź zagrać z nimi akcję kombinacyjną (nawet może w to się zaangażować Boenisch czy Piszczek). Apropo, nasi boczni obrońcy są teraz ustawieni tak jak w swoich klubach, tak więc Seba może zacentrować spokojnie idealną piłkę na głowę "Lewego", Piszczu zaś może zbiec do końcowej linii pola karnego i wyłożyć piłkę napastnikowi czy komuś do tyłu lub zagrać kombinacyjnie i samemu próbować oddać strzał z dogodnej pozycji. Wersja hard: Piszczek z bocznego sektora na linii 16stki dorzuca długą piłkę którą zamyka...wbiegający jako drugi napastnik Sebastian Boenisch! (Kuba i Ludo już w tym czasie wycofują się przed 16stkę żeby w razie czego przejąć bezpańską piłkę wybitą z pola karnego nie dopuszczając tym samym do kontrataku)
A teraz przeanalizujmy jak mógłby wyglądać NASZ kontratak przy wyjściowym ustawieniu 5-4-1

Tak więc podsumowując: obecna taktyka reprezentacji Polski jest nieskuteczna, nieefektywna. To do taktyki są dobierani piłkarze a nie taktyka do piłkarzy, tym samym nasze największe atuty takie jak gra skrzydłami, wykorzystanie świetnych bocznych obrońców czy w końcu wykorzystanie Ludovica Obraniaka-są zabijane w zarodku. Grając atakiem pozycyjnym nie jesteśmy w stanie zagrozić żadnej drużynie, nie potrafimy wykonać dobrego, prostopadłego podania. Nasza taktyka pozostająca niezmienioną od kilku lat nie jest żadnym zaskoczeniem dla rywala który w pełni to wykorzystuje pozbawiając nas wyżej wymienionych głównych atutów. Również nasza dotychczasowa broń jaką są słynne kontrataki staje się bronią coraz mniej skuteczną, używaną nieudolnie, nie dającą żadnego efektu. Najwyższa pora zmienić to ustawienie kadry narodowej, lecz do tego jest potrzebna osoba odważna, bezkompromisowa. Czy taką osobą jest trener Waldemar Fornalik? Niestety wątpię gdyż gdyby ową osobą był to już dawno oglądalibyśmy reprezentację lepszą, reprezentację zwycięską.
(ps: któryś następny wpis poświęcę na stałe fragmenty gry;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz