A skoro mamy nowy rok-we wszelakich mediach, federacjach i innych miejscach nastąpił wysyp piłkarskich "jedenastek roku" czyli wybór 11 najlepszych piłkarzy minionego roku na swoich pozycjach. Oczywiście nie chcąc być gorszym również zaprezentuję Wam swoją (czyt. JEDYNĄ SŁUSZNĄ!) jedenastkę najlepszych piłkarzy 2013 roku. Oto i ona:
A teraz krótkie uzasadnienie mojego wyboru:
-Manuel Neuer, bramkarz potężnego Bayernu Monachium. Może i w tak mistrzowskiej drużynie nie miał za wiele ciężkiej roboty ale być podstawowym golkiperem w najlepszym klubie świata zasługuje na największe uznanie.
-Phillip Lahm, prawy obrońca i kapitan "Bawarczyków". Na tej pozycji od kilku lat i pewnie jeszcze przez kilka lat nie będzie miał większej konkurencji. Solidny w obronie, solidny w ataku, kapitan, lider, może grać także i na lewej obronie i w środku pomocy. Człowiek orkiestra.
-Dante, stoper mistrza Niemiec oraz-trzeba dodać, stały element obrony Brazylii czyli triumfatora Pucharu Konfederacji. Będąc podstawowym obrońcą dwóch wymienionych wcześniej drużyn miejsce w tej "11" ma "bez gadania".
-Thiago Silva, stoper mistrza Francji ale także kapitan Brazylii. Podobnie jak w przypadku Dantego- miejsce w mojej drużynie bezdyskusyjnie zasłużone. Obrońca z tych "nie do przejścia".
-David Alaba, austriacki obrońca Bayernu. Jedno z objawień roku, solidny w obronie ale- co w obecnym futbolu jest bardzo ważne- świetny w ataku, dośrodkowania ale i też piękne bramki choćby z rzutów wolnych.
-Arjen Robben, prywatnie mój ulubieniec, jednak jego wybór na tej pozycji jest oczywisty. Niesamowita, wręcz magiczna lewa noga, strzał z dystansu, niezła szybkość- to sprawia że mimo iż rywale wiedzą co zrobi, nie są w stanie go zatrzymać. Wraz z Riberrym tworzą super mocny duet skrzydłowych "Robbery" który jest postrachem na całym świecie.
-Bastian Schweinsteiger, mimo iż od lat jest topowym środkowym pomocnikiem zarówno reprezentacji Niemiec jak i Bayernu to jakoś często niedoceniany. Świetny w destrukcji ale i potrafi dograć-rozegrać. Miejsce w tym składzie jak najbardziej zasłużone.
-Franck Ribery, Francuz, gwiazda wielokrotnie wymienianego tu Bayernu Monachium. Gole, asysty, dryblingi. Pierwszoplanowa postać najlepszego klubu na świecie. Dalszy komentarz zbędny.
-Cristiano Ronaldo, tak- wiem, on nie jest klasyczną "10" no ale gdzieś go musiałem wstawić. Król strzelców Ligi Mistrzów, pogromca wszelakich bramkowych rekordów, pogromca grwitacji, "własnoręcznie" wprowadził swoją reprezentację na Mistrzostwa Świata. Najlepszy piłkarz świata w 2013r.
-Zlatan Ibrahimović, Ibracadabra, człowiek który strzela najpiękniejsze bramki w historii futbolu. Żeby było ciekawie- strzela każdą częścią ciała, z każdej możliwej ( i niemożliwej) pozycji. Może nie zdobył wora pucharów i trofeów jednak jego wkład w atrakcyjność sportu zwanego u nas "piłką nożną" jest nie do przecenienia.
-Robert Lewandowski, już słyszę te głosy krytyki- że słaby, że w sumie to nie strzela tak dużo, że w sumie to, że w sumie sramto i owanto... Zdecydowanie światowy TOP napastników. Wice-król strzelców Ligi Mistrzów, drugi strzelec Bundesligi, najlepszy snajper wice-mistrza Niemiec i finalisty Ligi Mistrzów. O meczu z Realem nie muszę chyba pisać...
Trener roku:
- Jupp Heynckess, mimo iż osobiście nie lubię akurat tego typu dywagacji: czy ten trener jest lepszy od tego jednak w tym przypadku robię wyjątek. Są trenerzy którzy mają bardzo dobrych zawodników jednak nie potrafią z nich wydobyć wszystkiego co najlepsze, nie potrafią z nich stworzyć drużyny na miarę możliwości. Są trenerzy którzy nie dość że nie tworzą dobrej drużyny to jeszcze osłabiają to co zastali. Heynckess jest inny. On zastał materiał doskonały, szeroką kadrę z zawodnikami najlepszymi, czołowymi w swoim fachu. Materiał jednak nie oszlifowany, nie dopracowany, materiał potrzebujący dobrego konstruktora. Jupp Heynckess okazał się konstruktorem genialnym. Stworzył maszynę do piłkarskiego zabijania. Solidna, niemalże bezbłędna obrona do której nie bał się wstawić młodego Alaby. W pomocy dzielił i rządził Schweinsteiger, obok niego na światowy poziom wybił się Toni Kroos. A skrzydła- słynny już duet Robbery to majstersztyk trenera, który z dwóch często niesfornych graczy stworzył lokomotywę która napędzała cały zespół w drodze po trofea. Atak- nie dość że bramki seryjnie zaczął zdobywać Mandżukić to jeszcze Thomas Muller stał się niezwykle ważnym, bramkostrzelnym ogniwem w tej machinie jakim dotąd nie był. Mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec, Liga Mistrzów a także późniejsze sukcesy których jest współautorem jak Superpuchar Europy, Klubowe Mistrzostwo Świata.
* na koniec gwiazdka, czyli małe wyróżnienie dla kilku innych postaci.
Diego Lopez- bramkarz ściągnięty awaryjnie do Realu Madryt w miejsce kontuzjowanego (i będącego w słabej formie) Cassilasa. Dlaczego go wyróżniam? Ponieważ okazał się strzałem w "10" madryckich działaczy. Bronił świetnie, pewnie, jego parady były najwyższej klasy. Mimo iż nie dał powodu do krytyki, wielu (wręcz histerycznych) fanów Ikera Casillasa domagało się przywrócenia swojego ulubieńca do składu po kontuzji, bo przecież "jest legendą". Owszem-jest, ale czy nie najważniejsza jest forma/dyspozycja? Dlaczego nagle odstawić pewny punkt drużyny, świetnego bramkarza jakim okazał się Lopez? Bo co, bo Casillas zaczął się tego domagać w mediach? Dla mnie takie zachowanie jest nie dopuszczalne i nie logiczne. Ze zdecydowania i stanowczo stwierdzam że Diego Lopez to obecnie czołowy bramkarz świata.
Raphael Varane- wyróżniam go niestety tylko za świetną pierwszą połowę roku gdy to młodziutki francuski stoper, będąc do niedawna dalekim rezerwowym- nagle stał się podporą defensywy wielkiego Realu. Był nie tylko nie do przejścia ale i świetnie potrafi wyprowadzić piłkę ze swojej strefy. Mimo małego doświadczenia, rzucony na głęboką wodę w spotkaniach m.in z Barceloną czy Manchesterem Utd stał się objawieniem. Nistety tak jak już pisałem- druga połowa roku trochę słabsza, więcej błędów i nie załapał się do mojej jedenastki roku.
Jose Mourinho-wyróżniam go za wcześniej już opisywaną sprawę konfliktu w bramce Realu Madryt. Mimo presji mediów, wielu kibiców a także samego kreta-Casillasa, nie ugiął się i konsekwentnie stawiał na świetnego Lopeza. Jak widać obecnie- miał rację. Lopez na pewno nie jest gorszy od klubowej legendy. Stawiał na niego "zły" Mourinho, stawia i (jeszcze nie zły, ale pewnie niedługo już tak) Carlo Ancelotti.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz