piątek, 27 marca 2015

Dobra mina do złej gry, czyli o Nawałce i Błaszczykowskim słów kilka.



Niespodziewane doniesienia Przeglądu Sportowego sprawdziły się, Jakub Błaszczykowski nie dostał powołania na najbliższe zgrupowanie przed meczem z Irlandią w ramach kwalifikacji do Euro 2016. Selekcjoner swoją decyzję argumentuje słabą formą zawodnika, nieprzygotowaniem po kontuzji oraz „nie jest gotowy mentalnie”, cokolwiek to ostatnie ma znaczyć- brzmi dziwnie i tajemniczo.
Czy aby na pewno powyższe argumenty są sensowne i oddają rzeczywisty obraz sytuacji?

Kuba Błaszczykowski dopiero niedawno, po 15 miesiącach przerwy wrócił do grania w piłkę, jednak doszedł już do takiej sprawności, że trener Klopp nie waha się podczas meczów korzystać z usług Polaka, dając mu coraz więcej minut na boisku. Fakt, nie jest to jeszcze pełny wymiar czasowy ale mimo to nie ma żadnych podstaw aby sądzić, iż Błaszczykowski nie jest gotowy do gry. Trenuje z pełnym obciążeniem, gra, walczy o skład w silnym europejskim klubie a selekcjoner ot tak go odstawia? Czyżbym coś przegapił i nagle w Polsce mamy na jego pozycję 3-4 równie dobrych zmienników? Ktoś powiedział: kadra bez Kuby radziła sobie dobrze. Trochę dziecinny ten argument. Bo niby skąd wiadomo, że z nim w składzie nie byłoby jeszcze lepiej? Inny argument, ten o kiepskiej formie również jest bezzasadny. Raz, że Kuba zawsze gdy przyjeżdżał na „reprę” dawał z siebie wszystko, bez względu na sytuację w klubie, od lat był zdecydowanie najlepszym naszym zawodnikiem, czy to w meczach o punkty czy w sparingach granych hen daleko na wypiź…. na odległych krańcach świata. Dwa- jego umiejętności indywidualne zdecydowanie przewyższają resztę reprezentantów, wachlarz jego zagrań jest ogromny przez co łatwiej mu zaskoczyć przeciwnika. Trzy- akurat w obecnym sezonie nie możemy narzekać na nadmiar skrzydłowych godnych powołania na tak ważny mecz. No bo kto? Grosicki dopiero co (tak jak skrzydłowy BvB) wrócił po ciężkiej kontuzji, a gra jeszcze mniej niż główny bohater tego tekstu.  Rybus? On od dawna prezentuje wysoką formę ale tylko w klubie, w reprezentacji jest jednym z wielu, nie wnosi nic ciekawego do gry (od dawna powtarzam, że można by wypróbować go na lewej obronie, szczególnie w ustawieniu z 5 obrońców), Żyro i Kucharczyk? Oni niech najpierw dojdą do siebie po „szalonym” początku roku w wykonaniu ich oraz kolegów z Legii, kiepska forma choć na chwilę obecną "Kuchy" jest przed Żyrą. Pawłowski z Lecha? Gdy był w formie selekcjoner nawet nie zerkał w jego stronę więc trudno oczekiwać aby teraz, gdy skrzydłowy poznaniaków ma „dołek” był w kręgu powołań. Mierzejewski? On akurat jest w formie (mimo, że to tylko liga w dalekiej Azji-formę trzeba docenić) ale w tym przypadku dochodzą aspekty poza boiskowe (o tym za chwilę), Peszko? Cóż, wydaje się obok Rybusa być najlepiej przygotowanym, jednak w aspekcie zastępstwa dla Kuby Błaszczykowskiego niezwykle wymowna jest statystyka z poprzedniego weekendu:

W tureckim średniaku na większe obroty wskakuje Ludovic Obraniak, 9 występów od pierwszej minuty, 2 gole –przyzwoicie, jednak w tym przypadku nie wiadomo jakie stosunki panują na linii piłkarz-selekcjoner.

Właśnie, czy nie rzuciło się Wam w oczy, że co raz częściej o powołaniach nie decyduje forma sportowa tylko jakieś (niewyjaśnione) zaszłości z trenerem? Słynne wspinaczki po ścianach świadczące o prze-świetnej atmosferze to tylko dobra mina do złej gry a kolejne niespodzianki trenera w postaci kombinowania z Kubą Błaszczykowskim czy trochę dziwna rozgrywka w stosunku do bramkarzy tylko mogą pogorszyć sprawę.
W świetnej formie jest Eugen Polański, z Krychowiakiem tworzyliby fantastyczny duet środkowych pomocników jednak gracz Hoffenheim pokłócił się z selekcjonerem Nawałką (albo to selekcjoner pokłócił się z zawodnikiem, ciężko ustalić) w każdym bądź razie Polański zakończył reprezentacyjną karierę, by… w grudniu 2014r. na łamach Polsatu Sport zgłosić ponowny akces do kadry. Nawałka zaś najpierw rzekomo prosił, nalegał na powrót pomocnika by potem ostatecznie z niego zrezygnować… Pat trwa a my musiymy wybierać między Jodłowcem a Mączyńskim.
Adrian Mierzejewski. Jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) z zawodników Al. Nassr nie otrzymuje powołań mimo że jego pozycja w kadrze pogrążona jest w kryzysie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest najprawdopodobniej spóźnienie się na trening reprezentacji, na pierwszym zgrupowaniu (za Przeglądem Sportowym). Mimo, iż selekcjoner twierdził że nic się wielkiego nie stało, od tamtej pory Mierzejewski- czy był w dobrej formie w Trabzonsporze, czy teraz w Arabii, powołań nie dostaje. Argument o egzotycznej lidze odpada –jakoś Szukała i Mączyński nie mają z tego powodu problemów z powołaniami.
Przemysław Tytoń. Tu sprawa dopiero się zaczyna, gdyż w polskiej kadrze doszło do sytuacji, w której powołanie dostał nie grający  od kilku miesięcy w swoim klubie Wojciech Szczęsny zaś rewelacyjnie spisujący się w hiszpańskiej Primera Division Tytoń został kompletnie pominięty. W jednym z wywiadów stwierdził wprost, że „czuję się zawiedziony”. Cóż, jak widać są „ważni” i „ważniejsi” w tej kadrze. Komuś wolno nie grać.

Następnym, który w jakiś sposób podpadł selekcjonerowi jest właśnie skrzydłowy Borussii Dortmund, któremu początkowo Adam Nawałka powierzył opaskę kapitana, twierdząc iż „Kuba zawsze dobrze wywiązywał się ze swojej roli”. Niestety przed startem kwalifikacji do Mistrzostw Europy dotychczasowy kapitan złapał ciężką kontuzję więc opaskę kapitana przejął-zgodnie z zasadą wprowadzoną przez selekcjonera, mający najwięcej występów w kadrze Robert Lewandowski. I w takim układzie kadra przebrnęła mecze kwalifikacyjne w 2014r. Na początku 2015r. media obiegła dość niespodziewana wieść, że jednak od tej pory o opasce nie decyduje liczba występów, lecz osoba selekcjonera i tym samym kapitanem na stałe został Robert Lewandowski. Sytuacja bardzo nietypowa, gdyż odbyła się za plecami Kuby, który to przecież miał dłuższą przerwę od reprezentacji przez kontuzje a na dodatek pokazująca że jednak selekcjoner nie jest tak konsekwentny jak zapowiadał. Smaczku sprawie dodaje fakt, iż jak powszechnie wiadomo „Lewy” i Kuba poza boiskiem nie koniecznie za sobą przepadają co tylko udowadnia, że decyzja trenera jest co najmniej dziwna. Decyzja, dająca ewidentny pstryczek w nos Błaszczykowskiemu, zaś promująca Lewandowskiego i jego otoczenie (Krychowiak, Szczęsny). Trudno się więc dziwić byłemu już kapitanowi, który to w wywiadach jak ognia unika tematu reprezentacji. Będąc od lat najlepszym zawodnikiem, w opinii 3 selekcjonerów wzorowym kapitanem, w momencie kontuzji, kryzysu, dostaje cios w twarz w postaci (w pewnym sensie) degradacji a teraz także brak powołania, mimo iż jak wiadomo konkurencja jest słaba. Zaczęły padać opinie że rozwalał/rozwala tą kadre od środka. Niby na jakiej podstawie te opinie? Ba! Wg mnie milczenie w temacie kadry to pokaz profesjonalizmu i odpowiedzialności za kadrę. Po co miał się wypowiadać, skoro zapewne jego opinia nie byłaby taką jaką chciałby usłyszeć chociażby selekcjoner. Wielu wypomina mu słynną „aferę biletową” tuż po Euro 2012. Ludzie, facet był twarzą tej kadry, to m.in na jego barkach skupiała się główna presja i w końcu nie wytrzymał, palnął głupstwo i tyle. Dla mnie mniej zrozumiałe jest np. postępowanie Lewandowskiego, który (pamiętacie chyba???) ośmielał się albo podważać decyzje poprzedniego selekcjonera albo uciszać kibiców. Błaszczykowski nigdy nikogo nie uciszał, zawsze starał się rozmawiać. Nie dziwię się Kubie, że ciężko mu pogodzić się z zaistniałą sytuacją. Do tej pory był dobrym kapitanem a moment na jego zmianę (i jej styl) selekcjoner wybrał fatalny.

Jak to wszystko wpłynie na drużynę? Zobaczymy po wynikach nadchodzących meczów. Wg mnie jednak selekcjoner Adam Nawałka ostro ryzykuje, nie jestem zwolennikiem jego decyzji. Uważam wręcz że selekcjonerowi uderza lekka „sodówka” na fali przecież niewielkich jak na razie sukcesów jakimi było trafienie personalne z Milikiem i Milą czy szczęśliwe pokonanie Niemców. Przecież nasza gra pozostawia jeszcze bardzo dużo do życzenia, pora zejść na ziemię.
  
Na siłę promuje w kadrze jako liderów tercet Lewandowski-Krychowiak-Szczęsny co niekoniecznie musi się podobać innym zawodnikom. Łukasz Piszczek stwierdził niedawno, że nie rozumie postępowania selekcjonera wobec Jakuba Błaszczykowskiego, nie musi być odosobniony w tej opinii. Szatnia dostaje wyraźne sygnały, że liderami ma być wymieniony wcześniej tercet bo jak inaczej rozumieć taką zmianę kapitana i powoływanie na siłę rezerwowego Szczęsnego kosztem innych grających i będących w dobrej formie bramkarzy? Dlaczego kreowanie liderów musi odbywać się w taki sposób? Następny problem (typowo Polski) –tradycyjnie już w kadrze nie grają tylko najlepsi. Jest pewien krąg piłkarzy który o powołanie musi starać się bardziej, a i tak nie wiadomo co z tego wyjdzie. Nazwałem to zachowanie typowo polskim, dlaczego? Bo to domena polskich selekcjonerów. Chociażby sięgając od Smudy, przez Fornalika po obecnie Nawałkę, każdy z nich miał jakiegoś piłkarza/piłkarzy z którymi z jakichś powodów się pokłócił i przestał ich powoływać, mimo iż forma sportowa była wysoka. Od lat apeluję aby wybór padł-tak jak w przypadku Leo Benhakkera—na selekcjonera z zagranicy. U „Don Leo” nie było kłótni (a przynajmniej nic o nich nie wiadomo), grali możliwie najlepsi, a wszelkie konflikty jak np. z Mariuszem Lewandowskim były załatwiane w profesjonalny sposób.

Każdy na swój sposób robi dobrą minę do złej gry. Nawałka: twierdzi że Błaszczykowski pogodził się z jego decyzją, jednak nie powołuje Kuby bo „nie jest gotowy mentalnie” czyt. „Tak naprawdę się nie pogodził i jest na mnie wkurXXX”. Lewandowski: jest zadowolony bo jego (oraz jego kumpli) promuje selekcjoner ale jednak na siłę i w brzydki sposób-reszta kadry to widzi, Błaszczykowski: nie skarży się na swój los jednak na pewno go to boli i wykrzyczałby światu co myśli o postępowaniu selekcjonera.

Adam Nawałka postępuje tak a nie inaczej, cóż-jego wybór, w  końcu to jego głowa pójdzie pod gilotynę z napisem „wynik”. Jeżeli wynik w postaci awansu będzie pozytywny –nikt nie będzie pamiętał dziwnych decyzji szkoleniowca. Jeżeli jednak coś się nie uda –w środowisku piłkarskim wybuchnie wojna, pod którą wg mnie selekcjoner podkłada obecnie fundamenty.


Ps: Chcecie kompromis w sprawie kapitana reprezentacji? Nazywa się Boruc. 
         Chcecie kompromis z bramkarzami na Irlandię? Skoro nie Tytoń a Szczęsny 
to już można  było powołać tylko Boruca i Fabiańskiego.
 Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate