Polska reprezentacja narodowa w piłce nożnej nie przynosi swoim kibicom powodów do dumy ostatnimi czasy. Jej wyniki są dalekie od zadowalających ale i styl jej gry pozostawia wiele do życzenia. Ostatnim okresem gdy to Polscy kibice mogli czuć się dumni ze swoich reprezentantów były zwycięskie kwalifikacje do Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii-było to w roku 2007, a więc 6 lat temu...
Odkąd zakończył się europejski czempionat i z drużyną pożegnał się holenderski trener Leo Benhakker polska reprezentacja popadła w dołek z którego nie może się wygrzebać do tej pory. Najpierw zawodziła kadra trenera Smudy (słabe mecze towarzyskie przed Euro 2012, później fatalny występ na tychże mistrzostwach), teraz zawodzi jeszcze bardziej kadra trenera Fornalika (w słabym stylu już praktycznie przegrane eliminacje MŚ 2014). Jak wiadomo piłka nożna to sport zespołowy, w którym na boisku przebywa 22 zawodników reprezentujących dwie drużyny. Tym samym na ostateczny wynik meczu składa się wiele czynników takich jak: dobre przygotowanie przez trenera, zgranie zespołu czy jakość zawodników. Jak można się domyśleć ewentualny sukces czy ewentualna porażka to "dzieło" znacznej grupy osób, w której obowiązuje (przynajmniej powinna) zasada "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". A jednak w Polsce jest inaczej. W Polsce bardzo modny jest zwyczaj pastwienia się nad pojedynczymi osobami, szczególnie takimi, które nie mają za dużo argumentów na swoją obronę albo nie mają większego wsparcia u innych. Tak też jest w przypadku 29-letniego piłkarza reprezentacji Polski, Ludovica Obraniaka. Nie jest on jednak zwykłym reprezentantem Polski-Ludo urodził się we francuskim mieście Metz. Tam też rozpoczęła się jego kariera piłkarska, zagrał w 100 meczach klubu zdobywając 5 goli, grał wystarczająco dobrze aby zostać powołanym do francuskiej młodzieżówki. W kadrze do lat 21 rozegrał jedno spotkanie. Jego kariera na dobre rozwinęła się po przenosinach do Lille OSC w 2007r. Obraniak zaczął regularnie występować we francuskiej Ligue 1 a także w europejskich pucharach. Wraz z dobrymi występami w klubie- Obraniakiem zainteresowała się reprezentacja polski. Jako że przodkowie francuza byli Polakami piłkarz w 2008r. wystąpił o polskie obywatelstwo i zadeklarował chęć gry w koszulce z orłem na piersi. Zadebiutował rok później w towarzyskim spotkaniu z Grecją wygranym 2-0 dzięki dwóm bramkom debiutującego gracza Lille. Od tego momentu stał się podporą naszej kadry, jej stałym członkiem. Przyjeżdżał na wszystkie zgrupowania na które był powołany, był pełen chęci do reprezentowania kraju swoich przodków, w międzyczasie jego forma w klubie rosła co w 2012r. zaowocowało transferem do Girondins Bordeaux. W przed turniejowych sparingach był ważnym ogniwem drużyny Smudy, strzelał gole choćby Ekwadorowi czy WKS, jednak w pewnym momencie coś "pękło". Dla kadry narodowej nastał trudny czas, jej wyniki nie zachwycały. Druga połowa 2011r. to były mecze których stawką była nawet rozważana dymisja trenera Franciszka Smudy. W meczu z Meksykiem Obraniakowi puściły nerwy-zakończył spotkanie w 70min z czerwoną kartką. Euro zbliżało się wielkimi krokami a reprezentacja rozczarowywała w meczach towarzyskich.
Na Polsko-Ukraiński turniej Polak francuskiego pochodzenia był pewniakiem, dostał powołanie zgodnie z przypuszczeniami. Nikt się jednak nie spodziewał tak fatalnego występu "orłów" na sportowej imprezie ich życia. Niestety na turnieju Obraniak był jednym z najsłabszych ogniw w i tak kiepskiej drużynie. Mało tego-pod koniec meczu z Rosją, gdy to Polska miała wykonywać rzut wolny, do piłki tradycyjnie ustawił się etatowy wykonawca stałych fragmentów gry jednak trener Smuda postanowił w tedy dokonać zmiany, za Obraniaka wszedł inny zawodnik. Ludo nie mógł się pogodzić z tą decyzją trenera, zaczął gestykulować, z wściekłości kopnął bidon. Niechęć do niesfornego piłkarza zaczęła narastać. Zmienił się trener, lecz pozycja w kadrze Ludo Obraniaka nie uległa zmianie-dalej był ważnym ogniwem,etatowym egzekutorem rzutów wolnych czy rożnych. Gdy nie układał się mecz z Czarnogórą-to po dośrodkowaniu gracza Bordeaux Adrian Mierzejewski skierował piłkę do siatki rywali. Niestety w meczu rozgrywanym na gorącym, bałkańskim terenie znów emocje wzięły górę nad rozumem i Ludo,sprowokowany, zakończył mecz z czerwoną kartką nokautując rywala ciosem "z byka". Po tym meczu falę krytyki zaczęła na nowo rozprowadzać osoba, której głównym zadaniem powinno być łączenie, zgrywanie kadry-a nie jej dzielenie,Kuba Błaszczykowski ostro w mediach potępił kolegę z drużyny za naganne zachowanie. Jako że drużyna nie zdobywała goli-oberwało się również Robertowi Lewandowskiemu. Ten jednak natychmiast wskazał winnego takiego stanu rzeczy: to oczywiście Obraniak który nie umie grać za Lewandowskim, nie umie mu tak podawać jakby pan Robert sobie życzył i w ogóle pewnie ten francuzik nie lubi pana Roberta i robi mu na złość...żenada. Całą pianę ataków na Bogu ducha winnego piłkarza podbijały/podbijają media, które za wszelką cenę chcą udowodnić kibicowi, że takie a nie inne wyniki kadry to wina "farbowanych lisów" na czele z Obraniakiem. Niestety coraz większa liczba kibiców daje się w to obrzydliwe polowanie wciągnąć. Medialna propaganda tuszuje błędy "rodowitych" Polaków, zaś każde potknięcie "stranierich" podnosi do rangi skandalu, dramatu na ogromną skalę. W ogóle sama próba dzielenia kadry narodowej na "naszych" i na "cudzoziemców" jest OHYDNA! My kibice musimy się temu przeciwstawiać! Nagle wszyscy piętnują graczy typu Boenisch czy tu przedstawiany Obraniak, ale każdy już zdążył zapomnieć kto walczył najbardziej na Euro, kto dawał z siebie wszystko co mógł aby udowodnić wszystkim swoją wartość. To byli właśnie "stranieri"- owszem,czasem nie ustrzegli się drobnych błędów,ale na tle reszty drużyny przynajmniej widać było po nich walkę, chęć do gry. Oni nie przeszli obok meczu jak to potrafi ostatnio pan Lewandowski, oni nie zwalali winy na kolegów z drużyny. Nawet więcej- ten krytykowany na każdym kroku zły Obraniak, jako jeden z nielicznych ma w tej drużynie charakter, gdy kolega z drużyny zostanie ostro potraktowany przez rywala to Obraniak jako jeden z pierwszych idzie pokazać że Polska to jest drużyna i żaden jej zawodnik nie będzie poniewierany. Niestety duża część mediów nie chce przyjąć do wiadomości jakichkolwiek pozytywów na temat "stranierich". Niektórzy dziennikarze za wystarczający powód do obrzucania błotem podają to, iż ktoś jest introwertykiem (Ludo). Niesamowita krytyka spotyka również Sebastiana Boenischa. Mimo iż jego umiejętności są zdecydowanie wyższe niż np. Wawrzyniaka, to każdy błąd obrońcy Leverkusen jest kilkakrotnie bardziej nagłaśniany i piętnowany niż wspomnianego obrońcy warszawskiej Legii. Nawet jeżeli błąd Boenischa jest pochodnym błędów innych zawodników (tak jak w meczu z Ukrainą) to polski kibic dostaje jasny przekaz: mecz zawalił nam Boenisch. Nie (naprawdę słabe i nieefektywne) trio z Dortmundu, nie Łukasik czy Rybus ale właśnie Boenisch. Kompletnie gorszący jest jeden z głównych powodów takiej nagonki na Boenischa, mianowicie wg mnie media wyżywają się na nim , ponieważ kiedyś nie chciał udzielić im wywiadu (co odbiło się bardzo głośnym echem)...
W tych trudnych chwilach opisane powyżej zachowania wobec naszych niektórych piłkarzy są obrzydliwe, zamiast budować drużynę, ratować ją-postanowiono ją dzielić,burzyć. Niezwykle przykre i poruszające są oświadczenia takie jak to Ludovica Obraniaka, który chce pokazać że wbrew opinii mediów jest normalnym człowiekiem: Poczułem się źle, jak każdy ambitny piłkarz. Dotąd
byłem ważną częścią drużyny, ostatnio nie jestem. To decyzja trenera,
ale dla mnie bardzo bolesna. A przecież u obecnego selekcjonera cztery
razy grałem w podstawowym składzie i tylko z Irlandią nie miałem gola
lub asysty. Mimo to jestem synonimem całego zła. Coś jest nie tak. Nie
jestem odludkiem, to nieprawda i bzdura, że koledzy mnie nie akceptują.
Brak znajomości polskiego nie jest przeszkodą w kontaktach, naprawdę
bardzo się staram mówić po polsku. Niektórych zaskakuję na plus. Co
innego jednak pożartować z chłopakami z zespołu, a co innego rozmawiać z
prasą czy przed kamerami. Przepraszam, że nie mówię tak dobrze, jak
wszyscy by chcieli. Ale zapytajcie Tytonia, Boenischa, Salamona,
Polańskiego czy Koseckiego - z wieloma kadrowiczami mam fajne relacje.
To mit, że w czasie wolnym nie wychodzę z pokoju. Gram w PlayStation,
śmieję się i żartuję. Jest normalnie. Nieco mniejszy kontakt mam tylko z
trójką z Dortmundu (śmiech). Z Kubą doszło do nieporozumień po meczu w
Czarnogórze, ale puściliśmy je w niepamięć. Relacje z "Lewym" są coraz
lepsze, idzie to w dobrym kierunku. Nie wiem, dlaczego nie widać tego na
boisku. Robert to jeden z najlepszych napastników świata. Widocznie
błąd leży po mojej stronie, bo to ja mam zagrać mu ostatnią piłkę
i powinienem to robić lepiej. Nie jestem urodzonym rozgrywającym, w
Bordeaux gram z boku, ale wynika to z systemu gry klubu. Nie oczekuję
jednak, że gra kadry ma być ustawiona pode mnie. To ja mam się
dostosować, a nie odwrotnie.
Ktoś powie: no to nie krytykujmy ich wcale, to zrobią się z nich "święte krowy". Tak? Po pierwsze: krytyka jest potrzebna, jednak musi być ona sensowna, konstruktywna, nie może mieć postaci nagonki, pastwienia się. Po drugie: skoro mówimy już o "świętych krowach" to pragnę zauważyć że takie przypadki już istnieją w kadrze i wbrew powszechnej opinii to nie żaden z "farbowanych lisów", tylko trzon zespołu, jego filary jak Lewandowski, Błaszczykowski czy Piszczek, którzy mogą grać beznadziejnie ale miejsce w wyjściowym składzie im się należy. Słynne już hasło jednego z dziennikarzy sportowych wypowiedziane w kontekście transferu Lewandowskiego "a dlaczego nie do Barcelony" budzi śmiech.
Wracając do Obraniaka- środowisko mediów nawołuje do odstawienia piłkarza od zespołu twierdząc że jest on nieprzydatny i tylko psuje atmosferę. O nie! Atmosferę to psuje właśnie olbrzymia nagonka nad piłkarzem, piłkarzem którego nie możemy się pozbyć ot tak. Jest to zawodnik wysokiej klasy jakich w Polsce mało. Ma świetną lewą nogę która już nie raz asystowała czy strzelała ważne bramki dające nam cenne punkty. Dlaczego piłkarz grający z sezonu na sezon coraz lepiej w swoim klubie ma taki problem z formą w reprezentacji? Wydaję mi się że jest to spowodowane błędnym ustawieniem przez trenera, błędnymi zadaniami meczowymi. Tak jak sam Obraniak stwierdził- drużyna nie może grać pod niego, jednak trener powinien dołożyć wszelkich starań aby taki zawodnik mógł na boisku dać z siebie maksimum najlepszych umiejętności. Umiejętności dużych, które świetnie piłkarz prezentuje w barwach Bordeaux rozgrywając najlepszy sezon w karierze pod względem strzelonych bramek. Obraniak, tak jak Boenisch i inni "stranieri" są bardzo ważnymi ogniwami naszej kadry, na których stratę nie możemy sobie pozwolić. Musimy im dawać wsparcie, gdyż pozostawieni samym sobie będą mieli jeszcze trudniej prezentować w drużynie to co najlepsze.
* {i jeszcze moja jedna mała prośba: wywalmy ze słownika to obrzydliwe określenie "farbowane lisy". Jak już mamy ich jakoś określać to może mniej obraźliwe będzie określenie "stranieri", którego użyłem w powyższym tekście?}
(ps.: zapraszam na Fb do akcji wspierania Ludo Obraniaka: http://www.facebook.com/events/324122597710300/?ref=ts&fref=ts )
fajny artykuł :)
OdpowiedzUsuń